AGENCJA METAL MUNDUS











Nawigacja
Artykuły » Wywiady - 2013 » ENVIA (Daimon)
ENVIA (Daimon)
Kiedy latem 2010 r. poznałam przesympatycznych chłopaków z zespołu Envia, chyba sami nie wierzyli w to, że ich przygoda z muzyką nie okaże się być tylko przygodą. Chyba trzy miesiące wcześniej dostałam do posłuchania pierwsze utwory, które później znalazły się na EP-ce. Bez miksów, bez masterów, totalna surówka, ale już wtedy czułam w tym moc, wiedziałam, że chcę więcej, że jestem ciekawa, dokąd zajdzie Envia. Z niecierpliwością czekałam na kolejne wydawnictwo.


13 września światło dzienne ujrzy pierwszy pełny krążek poznańskiej grupy Envia. Po bardzo dobrze przyjętej EP-ce „Nothing Is Real”, której premiera miała miejsce w czerwcu 2011 roku, przyszła pora na pierwszy album formacji.


Wydanie albumu „ Cross the line”, było okazją do spotkania się z Daimonem – perkusistą zespołu, bo to właśnie bębny zrobiły na mnie największe wrażenie po przesłuchaniu albumu.




Metal Mundus: Muszę przyznać, że ogromnie się cieszę na rozmowę z Tobą. Wywiadów udziela zwykle "Człowiek w Masce", czyli wokalista, a mnie bardzo zależało na rozmowie z Tobą o nadchodzącej płycie. ( uśmiech) Jakie to uczucie wiedzieć, że niebawem na półkach sklepów muzycznych będziesz mógł zobaczyć to, co współtworzyłeś?
Daimon:
Mnie również jest bardzo miło, że mogę podzielić się swoimi myślami. Co do płyty – uczucie jest niesamowite, zwłaszcza jeżeli spojrzymy wstecz, na początki zespołu. Kiedy zaczynaliśmy, nie byliśmy pewni, czy uda nam się wyjść z materiałem poza ściany sali prób, tymczasem mamy za sobą kilkadziesiąt udanych koncertów i w końcu pierwszą pełnowymiarową płytę.

MM: " Cross the line" to Wasze drugie wydawnictwo. Czym, według Ciebie, różniło się nagrywanie tych dwóch płyt?
Daimon:
Kiedy nagrywaliśmy pierwszą EP-kę „Nothing is real” w 2011 r. wspólna praca w studiu była dla nas czymś nowym i nie wiedzieliśmy do końca, czego powinniśmy się spodziewać. Z dużą pomocą realizatora dźwięku - Pawła Karlińskiego - udało się, mimo tego, stworzyć całkiem niezły debiutancki materiał. Naszą obecną płytę również nagrywaliśmy w Karlin Studio, ale tym razem byliśmy dużo bardziej przygotowani jeżeli chodzi o sam materiał, jak również mieliśmy bardziej sprecyzowane wyobrażenie co do brzmienia, jakie chcemy uzyskać. Mieliśmy na nagrania zarezerwowany cały miesiąc, ale też do wykonania dużo więcej pracy niż za pierwszym razem, więc cały czas czuliśmy presję czasu. Z efektu jesteśmy jednak zadowoleni, choć zawsze znajdzie się parę drobiazgów, które można by poprawić.

MM: Jak wiesz, bo podkreślam to przy każdej okazji, biję Ci pokłony za bębny na " Cross the line". Zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Są przemyślane, dojrzałe...czy to wynika z jakiejś zmiany, która zaszła w Tobie?
Daimon
: Bardzo miło słyszeć takie słowa, tym bardziej, że perkusja przez wiele osób traktowana jest jedynie jako konieczne uzupełnienie całości i rzadko kto zwraca na nią szczególną uwagę. Czy bębny na płycie są dojrzałe? Cóż, jestem dorosłym, poważnym facetem, więc pewnie tak. ( śmiech) A tak serio, jeżeli w moim sposobie gry zaszła jakaś zmiana, to jedynie ewolucyjna. Materiał powstawał około półtora roku, więc mieliśmy sporo czasu na dopieszczenie detali. Myślę, że perkusja, jak zresztą wszystkie pozostałe elementy, są rozwinięciem stylu grania z naszego pierwszego materiału. Sporo jednak zmieniło się tym razem jeżeli chodzi o sam sposób rejestracji bębnów i ich brzmienie, może to też wpływa na ich pozytywny odbiór.

MM: Pamiętasz jakieś anegdoty związane z pracą nad " Cross the line"?
Daimon:
Myślę, że pewną ciekawostką może być sam projekt okładki płyty. Są na niej zamieszczone charakterystyczne dwa czerwone pasy, które są wręcz nieodłącznie powiązane z jednym z nas. Z kim i dlaczego? Mam nadzieję, że będziecie mieli okazję dowiedzieć się tego z kolejnych wywiadów.( uśmiech)

MM: Jak długo nagrywałeś bębny na płytę? Czy jest jakiś utwór, z którym " walka" była nierówna?
Daimon:
Materiał nagrywaliśmy jeszcze w lutym tego roku, tak że już nie pamiętam dokładnej rozpiski, ale na perkusję poświeciliśmy około 10 dni. Perkusja to zawsze najbardziej czasochłonny instrument do ogarnięcia i jednocześnie tworzy szkielet utworów, więc chcieliśmy, żeby była przygotowana jak najlepiej. Nie pamiętam, żeby były jakieś szczególnie kłopotliwe utwory, natomiast oczywiście zdarzały się poszczególne fragmenty, które nagle okazywały się nie do zagrania. (śmiech)

MM: Poobgadujmy teraz przez chwilę Twoich kolegów z zespołu. Jak bardzo zmieniły się Wasze relacje od czasu wydanie EP-ki " Nothing is real"? Czujesz, ze jesteście jednym organizmem na scenie?
Daimon:
Z jednej strony, z racji setek wspólnych prób, koncertów i imprez jesteśmy jak stare, pięcioosobowe małżeństwo. Dość swobodnie czujemy się razem na scenie, dzięki czemu czerpiemy z grania coraz większą satysfakcję. Od początku jednak byliśmy grupą ludzi, którzy się bardzo między sobą różnią, zarówno pod względem preferencji muzycznych, jak i charakterów. Do dzisiaj potrafimy się sprzeczać na praktycznie każdy temat, ale ostatecznie zawsze wypracowujemy jakiś kompromis. Od początku też nasza muzyka jest jakimś kompromisem pomiędzy preferencjami poszczególnych członków zespołu i to chyba stanowi o jej sile, bo nie zamykamy się dzięki temu w jednym, hermetycznym gatunku. Mimo pewnych różnic, mamy wspólne cele i chyba dzięki temu wytrzymujemy ze sobą tyle lat. (uśmiech)

MM: " Cross the line" pojawi się na półkach sklepowych, w piątek 13-stego. Lubicie piątki trzynastego, prawda?
Daimon:
Rzeczywiście, jeżeli jest taka możliwość, to staramy się większe wydarzenia w życiu zespołu, jak np. premierę teledysku, czy płyty, planować właśnie na takie dni. Jak uda nam się wstrzelić w godzinę 13:13 osiągamy pełnię szczęścia. Dlaczego? Naprawdę nie wiem.

MM: Tytuł nadchodzącego wydawnictwa oznacza " przekraczanie linii". Jakie linie musiałeś lub chciałeś przekroczyć w procesie twórczym płyty?
Daimon:
Tytułowe przekroczenie linii dla każdego z nas znaczy pewnie co innego. Dla mnie samo wydanie tej płyty to wkroczenie w kolejny etap rozwoju zespołu. Mieliśmy wiele granic: pierwszy koncert, pierwsze nagranie, pierwszy występ u boku „gwiazdy”, itd. Jak wiemy, rynek muzyczny w naszym kraju nie rozpieszcza takich zespołów, jak nasz, zatem pełnowymiarowa płyta w ogólnopolskiej dystrybucji, wydana własnymi siłami jest dla nas sporym sukcesem, który - mam nadzieję - otworzy drogę do kolejnych, jeszcze ambitniejszych celów.

MM: Czy bycie ojcem to też przekraczanie linii?
Daimon:
Zdecydowanie tak. Myślę, że dziecko jest tą linią, która oddziela w życiu rzeczy ważne od mniej istotnych. Poza tym, moja Agatka nie ma jeszcze roku, ale już wiele razy poznałem, co to granica własnej wytrzymałości, cierpliwości i odporności na stres ( śmiech)

MM: Daimon, bardzo serdecznie dziękuję za rozmowę! Oczywiście liczę na autograf na płycie i mam nadzieję, że do szybkiego zobaczenia na koncertach.
Daimon:
Również dziękuję! Jesień zapowiada się dla nas pracowicie, więc na pewno będzie szansa, żeby wkrótce się spotkać. Zapraszam też wszystkich do śledzenia naszych poczynań na popularnych portalach społecznościowych. Do zobaczenia!

Rozmawiała: Mariola

Oficjalna strona ENVIA- www.enviaband.com
Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się , żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
 

METAL MUNDUS NA FACEBOOKU
*** KOIOS
*** WHORION

więcej wywiadów
*** TESTAMENT
+ Annihilator
+ Death Angel
- A2/ Wrocław

więcej relacji
ARTYKUŁY
*** Czerniejąca Magma
- słów kilka o niezrealizowanym albumie Closterkellera


Top Top  36,245,227 unikalne wizyty  Top Top