AGENCJA METAL MUNDUS











Nawigacja
Artykuły » Recenzje - N » NOMAD - The Independence Of Observation Choice (2007 Empire Records)
NOMAD - The Independence Of Observation Choice (2007 Empire Records)

01. The Slanderer
02. Dies Irae (The Day Of Wrath)
03. The Independence Of Observation Choice
04. My Truth Home
05. To Burn At Dawn
06. I'm Waiting For The Wind
07. Funeral On The Scaffold Of Dreams
08. IX









Sama nie wiem, dlaczego ta płyta przeleżała na półce prawie dwa miesiące od momentu zakupu (z 3 numerem "Thrash'em All") do pierwszego przesłuchania. Nie wiem... Wiem za to, że powinna się była znaleźć w moim odtwarzaczu dużo wcześniej.
Na początek okładka - ludzki korpus z głową mającą tylko jedno, jakby smocze, oko i ośmiornicze macki zamiast włosów. W jednej ręce sztylet, z nadzianą nań ludzką czaszką, wewnątrz drugiej dłoni widać pentagram. I wszystko jasne. Wiadomo, ze lekko nie będzie. Śmierć, metal, szatan...
Wkładam płytę do odtwarzacza i... co? Niespodzianka, bo tracklista spisana na płycie zawiera 8 utworów, w rzeczywistości zaś jest ich 12. Po przesłuchaniu okazuje się, że owe 4 "zaginione" kawałki to krótkie intra, które niejako dzielą zawartość krążka na 4 części.
Jedno z nich zwraca na siebie szczególną uwagę - "The last true words of Christ", gdzie wyjątkowo spokojnym, jak na Jezusa wiszącego na krzyżu, głosem wypowiadane są słowa "Lucifer's inside me. He says to me: your're not the son of king David". Po przearanżowaniu, na płycie znalazły się 4 utwory pochodzące z demówki "Disorder" oraz cover kawałka "IX" włoskiej speed-black metalowej grupy Bulldozer.
Po trzech podejściach do tego krążka, stwierdziłam, że nie podoba mi się perkusja. Może faktycznie jest odrobinę irytująca, jeśli dłużej posłuchać "The Independence...", ale to raczej integralna część muzyki niż, jak na początku mogłoby się wydawać, trochę plastikowy "twór" odstający od całości. Czepiam się, ale ktoś się czepiać musi. Ta płyta to niemal 45 minut dobrego technicznie death metalu. Generalnie do zawartości krążka przyczepić się nie można. Nomad to już nie 15-letni chłopcy nagrywający swoje pierwsze demo. To zespół z ponad 10-letnim stażem, tworzony przez 5 zdolnych muzyków, którzy wiedzą, czego chcą i nie boją się eksperymentów muzycznych, np. z melodiami. Bardzo słusznie zresztą, bo death metal to przecież nie tylko growl, ciężkie gitarowe riffy i szybkie tempo. Ci panowie znaleźli swój patent na ten gatunek i, według słów z wywiadu dla
"Thrash'em All", zmierzają "we właściwym kierunku", co powinno cieszyć nie tylko fanów zespołu, ale i entuzjastów polskiej muzyki metalowej. Bo oto płyta, dzięki której być może kolejna polska kapela wypłynie na szersze wody.

Podsumowanie będzie krótkie. Dla Nomad gratulacje. I czekam na więcej takich wydawnictw. A co do reszty, nieważne czy jesteście ich fanami, czy też słyszycie o nich po raz pierwszy - jeśli jeszcze nie macie "The Independence of Observation Choice" to najwyższy czas udać się do sklepu, bo takiego krążka przegapić nie można.

anhel



www.nomad-band.com

Zobacz profil Nomad na:


Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się , żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
 

METAL MUNDUS NA FACEBOOKU
*** KOIOS
*** WHORION

więcej wywiadów
*** TESTAMENT
+ Annihilator
+ Death Angel
- A2/ Wrocław

więcej relacji
ARTYKUŁY
*** Czerniejąca Magma
- słów kilka o niezrealizowanym albumie Closterkellera


Top Top  35,101,117 unikalne wizyty  Top Top