AGENCJA METAL MUNDUS











Nawigacja
Artykuły » Recenzje - M » MILADINOV Ivan - Soul Finder (2017 Club Inferno Entertainment)
MILADINOV Ivan - Soul Finder (2017 Club Inferno Entertainment)
01. Soul Finder
02. I Was In Hell



Skład:
Ivan Miladinov (wokal, klawisze)
Bob Katsionis (gitara, bas, programowanie)



Jestem prawie na sto procent pewien, że nazwisko muzyka niewiele, a właściwie nic nie powie nam, fanom muzyki metalowej w Polsce. I nie ma się co dziwić, bo muzyk pochodzi z Bułgarii, a do tego gra taką muzykę, która naszym zatwardziałym fanom nie przypadnie zapewne do gustu. Muzyk łączy bowiem klawiszowy power metal z lekko deathową gitarą i blackowym wokalem. Oczywiście nie jest pierwszym artystą, który tak miesza style, ale na pewno z racji samego pochodzenia nie ma wielkich szans, by zaistnieć w świadomości europejskich fanów.

Ja też bym zapewne nigdy o nim nie usłyszał, gdybym nie dostał muzyki z jego jedynej solowej EPki, zatytułowanej „Soul Finder”. Znalazłem ją ostatnio, jak postanowiłem w końcu zrobić trochę porządku w otrzymanych promówkach. Przesłuchuję je po kolei i albo odstawiam na później, albo – jak w tym wypadku – od razu piszę. O wyborze tej płyty zadecydował zarówno czas, jaki zajmuje jej przesłuchanie, jak i sama muzyka. Albowiem wiadomo, że lubię, gdy zespoły grają melodyjnie, lubię, gdy potrafią w swojej metalowej muzyce dobrze wykorzystać klawisze. A według mnie Ivan robi to świetnie.

O jego talencie dowiedział się inny, słynny multiinstrumentalista, a mianowicie Bob Katsionis (Firewind). Grecki muzyk postanowił wyciągnąć swą pomocną dłoń do młodzieńca (w czasie powstawania płyty Ivan miał dziewiętnaście lat), pomagając mu nagrać partie gitary i basu, oraz zaprogramować perkusję. Ivan skomponował kawałki, dokonał ich aranżacji i nagrał partie klawiszy.

Gdyby nie charcząco – skrzeczące wokale, które zdecydowanie wpływają na odbiór kompozycji, mogliby się nimi zachwycić miłośnicy bardziej melodyjnych odmian power metalu, a myślę, że i fani tzw. nurtu neoklasycznego też mogliby się nad tym krążkiem pochylić. (Nie)stety muzyk postanowił „zniszczyć” nazbyt piękne, nazbyt melodyjne utwory dodając do nich wspomniane już balckowe wokale. I powiem szczerze, że ja szanuję jego decyzję, bowiem dzięki temu zagraniu może swoją muzyką trafić pod szersze strzechy lub – jak wspomniałem na początku – nie trafić do nikogo.

Na koniec warto zwrócić uwagę na umiejętności techniczne Ivana Miladinova, bo grane przez niego partie są naprawdę godne uwagi. Jestem pewien, że funkcję klawiszowca mogłaby mu zaoferować niejedna grupa power metalowa. I tu pojawia się jeden problem, o którym też już pisałem na początku recenzji. Trzeba go najpierw poznać, a później z kolei, Ivan musiałby się przeprowadzić. Pierwszy krok na swojej drodze już uczynił, na pierwszą pomoc już trafił. Zobaczymy, co będzie dalej.

PS. Warto zwrócić, w jakiej koszulce Ivan pozował do promocyjnego zdjęcia…

7/10
Ray

Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się , żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
 

METAL MUNDUS NA FACEBOOKU
*** AMORPHIS
*** KOIOS
*** WHORION

więcej wywiadów
*** NEUOBERSCHLESIEN
+ Transgresja
- Proxima/ Warszawa

*** TESTAMENT
+ Annihilator
+ Death Angel
- A2/ Wrocław

więcej relacji
ARTYKUŁY
*** Czerniejąca Magma
- słów kilka o niezrealizowanym albumie Closterkellera


Top Top  33,180,397 unikalne wizyty  Top Top