AGENCJA METAL MUNDUS











Nawigacja
Artykuły » Recenzje - M » MATALOBOS - Until Time Has Lost All Meaning (2017 self-released)
MATALOBOS - Until Time Has Lost All Meaning (2017 self-released)
01. Of Ghost And Yearning
02. In Flesh Engraved
03. La luz del día muere



Skład:
Dante (wokal)
E. Santamaría (gitara)
Germán N. (gitara, smyczki)
De Anda (bas)
C. Escalona (perkusja)



Jednym z bardzo często przeze mnie stosowanych kryteriów w ostatnim czasie, dotyczącym doboru płyt do recenzji jest… czas ich trwania. Dłuższe płyty wymagają czasu, krótkie można kilka razy przesłuchać nawet jednego dnia. Kryterium czasowości zastosowałem właśnie w przypadku zespołu MATALOBOS. Nie słyszałem wcześniej tej nazwy. W sumie trudno się dziwić, bo zespół pochodzi z Meksyku, założony został zaledwie przed czterema laty, a w swoim dorobku ma jeden duży krążek („Arte Macabro”, wydany w 2016 roku) oraz dwa mini albumy. Pierwszy z nich „Matalobos” ujrzał światło dzienne w 2015 roku, drugi natomiast, zatytułowany „Until Time Has Lost ALl Meaning” ukazał się w 2017 roku.

I właśnie muzyka z tego drugiego mini albumu dotarła do mnie całkiem niedawno. Ściągnąłem pliki, bo ich wielkość wydała mi się do przyjęcia. Włączyłem tę zupełnie mi nieznaną płytę i… oniemiałem. To było cudne, wielkie odkrycie. Już pierwsze, akustyczne dźwięki brzmiały cudownie, już powodowały, że zacząłem mocniej się skupiać na tym, co słyszę. I z każdym kolejnym dźwiękiem tej nie takiej znów mini suity (trwa ponad 10 minut), jaką okazał się być numer „Of Ghost And Yearning” wchodziłem w tę muzykę coraz głębiej, poddawałem się jej urokowi. Bo w tym numerze znalazłem dokładnie wszystko, czego potrzebuję od takiej właśnie muzyki. Zaczerpniętą z heavy metalu melodykę, thrashową ostrość riffów, epicki klimat i potężny, doomowy ciężar. I jeszcze ten wokal, niepokojący, potężny, świetny. Numer obejmuje nas swymi ramionami, wtapia się w nas, a my się poddajemy jego wyjątkowemu nastrojowi, lekko niepokojącej, a jednocześnie lirycznej, atmosferycznej muzyce. A jeszcze muszę dodać, że wszystko brzmi niesamowicie (posłuchajcie centralek!). Dziesięć minut, liczne zmiany tempa, intrygujący klimat, poruszający, smutny tekst, a wszystko jakże cudowne…

W drugim numerze zespół przypomina, że poza umiejętnością grania ładnej, lirycznej muzyki jest też rasowym, metalowym zespołem. Zaczyna ostro, błyskawicznie, szybko i miażdżąco. Tak, to się nazywa wręcz deathowa jazda. Ostre riffy, potężna sekcja i mocne, charczące dźwięki. Ale Matalobos nie jest przecież kapelą tylko deathową, zatem aplikuje nam nagłe zwolnienie, podaje świetne heavy metalowe gitary, by równie gwałtownie przekształcić kompozycję w lekko psychodeliczny, ciężki numer. Rewelacja

Ten krótki album kończy utwór, który z metalem nie ma nic wspólnego. Za to nazwanie go „jazzującym” byłoby bardziej na miejscu. To piękny, delikatny, kołyszący utwór instrumentalny. Znakomicie kończący ten krótki krążek.

Trzy kawałki, a każdy różny. Trzy kawałki, a każdy świetny. Zaledwie trzy numery, a ukazują pełen kunszt meksykańskich muzyków, pokazują ich nieprzeciętną wrażliwość, niesamowitą umiejętność łączenia techniki z melodią, ostrości z liryzmem. To jest to, co lubię. Polecam ze wszech miar.

10/10
Ray


MATALOBOS @ FACEBOOK
Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się , żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
 

METAL MUNDUS NA FACEBOOKU
*** AMORPHIS
*** KOIOS
*** WHORION

więcej wywiadów
*** NEUOBERSCHLESIEN
+ Transgresja
- Proxima/ Warszawa

*** TESTAMENT
+ Annihilator
+ Death Angel
- A2/ Wrocław

więcej relacji
ARTYKUŁY
*** Czerniejąca Magma
- słów kilka o niezrealizowanym albumie Closterkellera


Top Top  33,180,518 unikalne wizyty  Top Top