AGENCJA METAL MUNDUS


METAL UP!


= 24.02.2018

- SLAVES OF EVIL
- INDIGNITY
- PLANET HELL

+ Rybnik / Stara Gazownia Czar Nocki














































































Nawigacja
Artykuły » Recenzje - R » RAGE - Carved In Stone (2008 Nuclear Blast)
RAGE - Carved In Stone (2008 Nuclear Blast)
01. Carved in Stone
02. Drop Dead!
03. Gentle Murders
04. Open My Grave
05. Without You
06. Long Hard Road
07. One Step Ahead
08. Lost in the Void
09. Mouth of Greed
10. Lord of the Flies



Skład:
Peter "Peavy" Wagner (wokal, bas)
Victor Smolski (gitara, klawisze, sitar)
André Hilgers (perkusja)



Do 2003 roku, czyli do wydania albumu ‘Soundchaser’ kapela ‘Peavy’ Wagnera była moją ulubioną niemiecką, metalową formacją. Nienajlepszy, jakiś bardziej zachowawczy ‘Speak of the Dead’ niestety zburzył ten wydawało mi się dość trwały porządek, ład. I z miejsca dopowiem, jego następca, omawiany ‘Carved In Stone’ jeszcze ten stan rzeczy pogorszył. Dlaczego? O tym za moment.

Wydaje mi się, że na ‘Speak of the Dead’ grupa zagubiła się, muzyka ‘Rejdżów’ zatraciła gdzieś swój wigor, temperament. Straciłem zaufanie do poczynań Wagnera, bo zagrywek Smolskiego jakoś nigdy nie lubiłem. RAGE podpadło mi do tego stopnia, że kolejnej płyty nie wyczekiwałem już z wypiekami na twarzy, a jak się ukazała, za szybko po nią nie sięgnąłem.

Po przeciętnej, sporymi fragmentami wręcz nużącej mieszance metalowego łojenia i orkiestrowych dźwięków, jakie miały miejsce na poprzednim albumie przyszła pora na typowo ‘rejdżowy’, czyli na wskroś metalowy materiał. Utwory miały być zbudowane wg sprawdzonej wielokrotnie receptury: mocna, czadowa zwrotka i melodyjny refren, a wszystko zgrabnie połączone. I tak też uczyniono, niestety z nie do końca dobrym skutkiem. Owszem, melodyjnych, chwytliwych refrenów na ‘Carved In Stone’ nie brakuje, mocnego dopalania też nieco uświadczymy, ale te składowe elementy nie tworzą udanej całości. Nie powiem, że na płycie nie ma zgrabnych, dobrych kompozycji, bo skłamałbym. Większość utworów – oderwana od całości, słuchana każdy z osobna z pewnością by się obroniła, ale puszczana jeden po drugim po prostu nuży. Nastąpiło typowe zmęczenie materiału... być może Wagner tego nie odczuwa, być może to ja jestem już zmęczony kolejnymi bardzo podobnymi w wymowie kawałkami. Coś jest na rzeczy, bo mnie numery z omawianej płyty po prostu nie porywają. Niby składniki te same, co dawniej (chciałem napisać ‘zawsze’, ale skłamałbym), ale efekt daleki od dobrego. Nie twierdzę, że nagle Wagner i Smolski zatracili gdzieś kompozytorski zmysł, ale czegoś mi na tym krążku brakuje! Czego? Dwóch rzeczy... Pierwszą jest zbyt małe urozmaicenie poszczególnych numerów. Co jeszcze? Na ‘Carved In Stone’ po prostu brakuje wysokiej klasy rage’owych hitów. Mamy za to solidne rzemiosło... niestety, na dłuższą metę wyraźnie nużące. Co z tego, że większość numerów zawiera żywiołowe, niezłe granie, skoro każdy kolejny jest łudząco podobny do poprzednich. Panowie wyraźnie spuścili z tonu, popadając w muzyczny marazm. Ta płyta nie ma ducha starego Rage. Wydaje mi się, że omawiany krążek wypada nawet nieco gorzej, niż druga (ta typowo metalowa) część przeciętnego przecież poprzednika. Szacunek się należy, ale sympatii do twórczości Wagnera i spółki mam coraz mniej.

To pierwszy album bez Mike’a Terrany, którego za garami zastąpił niejaki Andre Hilgers, znany z choćby Silent Force. Trudno mi oceniać grę nowego pałkera, gościu robi to, co do niego należy, jednak wolałbym na tej płycie usłyszeć pracę jego poprzednika. Czepiania się ciąg dalszy. Od paru lat ciężko mi przychodzi znosić ‘popisy’ gitarowe Victora Smolskiego. Nie mogę się do końca przyzwyczaić do jego stylu. Tym razem facet przegiął w ‘Gentle Murders’, jego ‘onanizm’ gitarowy mnie zirytował (co za dziwaczne solo?). Postanowiłem za wiele nie pastwić się nad gitarzystą, nad tym, co mi nie pasuje też nie będę zbytnio rozwodził się. W zamian zajmę się plusami, choć ich mało. Krążek otwiera całkiem zgrabny kawałek tytułowy, o antywojennym przesłaniu. We wstępie mam wrażenie, że słyszę stary, dobry Running Wild! Szybko jednak utwór zawraca na typowe, ‘rejdżowe’ tory, mamy niezłe przyładowanie (thrashowanie?) i miły refren. Numer zostanie (pewnie już jest) na dłuższy czas wpisany do setlisty koncertowej grupy. Drugim takim wyrazistym, łatwym do zapamiętania kawałkiem okazuje się zamykający album ‘Lord Of The Flies’ z chóralnie śpiewanym, nośnym refrenem. Dorzucę jeszcze chyba najbardziej urozmaicony, mocny, szybki ‘Open My Grave’ (naprawdę sporo tu mieszania, ale czemu tak mało takich nagrań?) z zadziornym wokalem. Jak już jestem przy partiach ‘Peavy’ego’... muszę przyznać, że podziwiam gościa. Latka lecą, a mister Wagner trzyma się dziarsko, jakby czas nie imał się jego strun głosowych. Nie przyczepię się też brzmienia (bo jest ono bardzo dobre), za które, jak poprzednio, odpowiedzialny jest Charly Czajkowski.

Warto jeszcze wspomnieć, że limitowany digipack (z bonusową płytą DVD zawierającą koncert z Wacken z 2007 roku, z towarzyszeniem orkiestry) wzbogacony został o dwa teledyski, nakręcone do ‘Open Up My Grave’ i ‘Lord Of The Flies’.

Moim skromnym zdaniem zespół powinien zrobić sobie dwuletnią przerwę i odświeżyć wyeksploatowaną chyba już do granic możliwości formę muzycznego przekazu. Ale znając życie, podejście i postawę pracoholika Wagnera – nic takiego (znaczy się przerwa) nie nastąpi. Do omawianej płyty będę wracał raczej sporadycznie, a jak już, to zapewne skończy się na zapuszczaniu tylko tych najlepszych, najciekawszych fragmentów. Po dobrej znajomości panie Wagner stawiam mocno naciąganą ‘szósteczkę’.

6/10
Tomasz Woźniak


RAGE @ FACEBOOK

Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się , żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
 

METAL MUNDUS NA FACEBOOKU






























** GHOST**
- Ceremony And Devotion


** I WAS BORN TWICE **
- RiseN


** FLEURETY **
- Inquietum


** LIVERUM
- Discover Your Land

** ANGUR
- Ego

** VRANI VOLOSA
- Heresy/ Epec

** NEUOBERSCHLESIEN
- N.OS

** MASTEMEY
- Mastemey

** BONEYARD
- Below Mediocrity

** THE MATTER OF A
- Anomalous

** RAGE
- Carved In Stone

** PARADISE LOST
- Tragic Idol

** DORMANT DISSIDENT
- Knightmares

** SLARTIBARTFASS
- Schwarz Verhüllt

** CORRUPTION
- Spleen

** TRAUER
- A Walk Into The Twilight

** JACK CRUSHER
- Soulless Humanity


więcej recenzji
****** JITTERFLOW ******


******* WAR-SAW *******


*** DORMANT DISSIDENT **


***** MARTYRDOOM
*** GRIN
*** WATCH OUT STAMPEDE
*** CLOSTERKELLER
*** AMORPHIS
*** KOIOS
*** WHORION

więcej wywiadów
*** NEUOBERSCHLESIEN
+ Transgresja
- Proxima/ Warszawa


*** TESTAMENT
+ Annihilator
+ Death Angel
- A2/ Wrocław


*** W.A.S.P.
+ GATE Crasher
- Sportovni Hala/ Hluk


*** ICED EARTH
+ Freedom Call
+ Metaprism
- Festsaal/ Berlin

*** MASTODON
+ Russian Circles
- Progresja/ Warszawa

*** SABATON
+ Accept
+ Twilight Force
- Torwar/ Warszawa

*** HELLOWEEN Pumpkin United
- Tipsport Arena/ Praga, Czechy

*** MAYHEM
+ Asphyx
+ In Twilight's Embrace
+ Deus Mortem
+ Centurion
+ Thunderwar
- Progresja/ Warszawa


*** GRAND MAGUS
+ Evil Invaders
+ Elm Street
- Kwadrat/ Kraków


*** SATYRICON
+ Suicidal Angels
+ Fight The Fight
- Progresja/ Warszawa


*** ARCH ENEMY
+ Jinjer
- Progresja/ Warszawa


*** AIR RAID
+ Savager
+ Stormer
- U Bazyla/ Poznań

więcej relacji
*** Hammer Of The Gods


*** Motorhead w studio


*** Hellbent For Cooking. The Heavy Metal Cookbook


*** Biografia Led Zeppelin. Kidy giganci chodzili po Ziemi


więcej recenzji
ARTYKUŁY
*** Czerniejąca Magma
- słów kilka o niezrealizowanym albumie Closterkellera


Top Top  26,775,655 unikalne wizyty  Top Top