AGENCJA METAL MUNDUS


METAL UP!

= 23.01.2018

- CRADLE OF FILTH
- MOONSPELL

+ Kraków / Kwadrat



= 24.01.2018

- CRADLE OF FILTH
- MOONSPELL

+ Warszawa / Progresja



= 26.01.2018

- WARFIST
- TEMPLE DESECRATION
- RITES OF DAATH
- INCINERATOR

+ Kraków / Zaścianek



= 31.01.2018

- ROTTING CHRIST
- CARACH ANGREN
- SVART CROWN

+ Katowice / Mega Club





= 06.02.2018

- MISS MAY I
- FIT FOR A KING
- VOID OF VISION
- CURRENTS

+ Warszawa / Proxima





= 09.02.2018

- 36 CRAZYFISTS

+ Warszawa / Hydrozagadka












































































Nawigacja
Artykuły » Recenzje - D » DORMANT DISSIDENT - Knightmares (2016 self-released)
DORMANT DISSIDENT - Knightmares (2016 self-released)
01. Son Of The Lightning
02. S.M.D.
03. Curse Of The Mirrors
04. Dormant Dissident
05. Hangman’s Dance
06. Queen Of The Night
07. I’m Alive
08. Wretched Efforts
09. The King Will Come
10. Dormant Dissident (bonus)



Skład:
Artur Kuliński (wokal)
Rafał Romański (bas)
Jakub Czubaty (perkusja)
Igor Cybail (gitara)
Kamil Pleśnierowicz (gitara)



Rodzima scena klasycznie metalowa wciąż rośnie w siłę, co mnie niezmiernie cieszy. Od paru lat do uznanych już firm-legend, takich jak Turbo, CETi, czy też do obchodzącego niedawno swoje dwudziestolecie Chainsaw, co rusz dołączają kolejni młodzi gniewni. Oczywiście nie można powiedzieć, że nowe zespoły wyrastają nam niczym grzyby po deszczu, ale praktycznie każdego roku pojawia się jakaś obiecująca kapela, albo… powstaje jakaś debiutancka płyta, utrzymana w stylistyce tradycyjnego metalu. Zdobywający coraz liczniejszą publikę – jajcarski Nocny Kochanek nie jest jedynym wartym poznania zespołem młodego pokolenia… Są jeszcze inni, jak choćby Thermit, Exlibris, Divine Weep, Monasterium, Hellhaim, a także zielonogórski DORMANT DISSIDENT, powstały w 2011 roku. I właśnie ta ostatnia z wymienionych grup postarała się i wydała pod koniec 2016 roku swój debiutancki album, zatytułowany „Knightmares”, któremu postanowiłem przyjrzeć się uważniej.

Płyta od pierwszego przesłuchania wywarła na mnie ogromne i co ważne – bardzo pozytywne wrażenie! Nie spodziewałem się tak mocnego, energicznego, zagranego z werwą, polotem, wigorem i ogniem heavy metalu, sporymi fragmentami podchodzącego pod amerykański power. Takie albumy chłonie się łapczywie… Nie ma mowy oczywiście o odkrywaniu Ameryki, ale tak dobrze i zgrabnie zapodanego metalu słucha się z wypiekami na twarzy. Już pierwsze trzy kawałki wyrywają z butów! Podchodzący niemal pod power/thrash, iście megadethowy „Son of the Lightning”, energetyczny „S.M.D.” oraz potężny i porywający „Curse of the Mirrors”, bardziej złożony, oparty na bardzo fajnym (nie szkodzi, że zapożyczonym) riffie nie pozostawiają złudzeń! Panowie wiedzą na czym rzecz polega, jak grać rasowy METAL i czynią to z głową, przy tym pokazując, że nieobce im tajniki „hutniczego” rzemiosła. Zgrabne aranżacje jeszcze tylko podkreślają, że zielonogórzanie mocno się przyłożyli i nad swoimi kompozycjami napracowali się bardzo solidnie. Warto było, gdyż efekt końcowy – co najmniej dobry!

Jak już wspomniałem, album otwiera judasowo-megadethowy (nie licząc deklamowanego iście manowarowego wstępu), żwawy, energiczny, ale też po części ciemny, mroczny „Son of the Lightning”. Po nim panowie serwują tajemniczo zatytułowany, miarowy, dość szybki „S.M.D.”, nie mniej udany od poprzednika, przy tym świetnie ubogacony doskonałymi podkładami basu i skandowanymi chóralnie frazami. To taki power/thrashowy numer z eleganckimi solami i fajnym biciem perki. Jako trzeci pojawia się znakomity, kapitalny, niesamowicie ekspresyjny „Curse of the Mirrors”, oparty na znajomo brzmiącym (kłania się „No Remorse” Metalliki, ale nie tylko... bo wcześniej coś w tym temacie mieli do powiedzenia muzycy Diamond Head) riffem. Nie mam chłopakom za złe, że czerpią garściami z dorobku wielkich (czasem zupełnie nieświadomie), gdyż potrafią to czynić z umiarem, przy tym świetnie obudowując znajome dźwięki swoimi patentami. I w tym nagraniu daje się wychwycić bardzo fajną pracę basu, a ponadto też i inne – stricte gitarowe smaczki w tle... Jako czwarta wybrzmiewa bardziej złożona, starannie dopracowana kompozycja... już chciałem napisać tytułowa... i faktycznie, ale nie od tytuły płyty, a od nazwy kapeli określona... czyli po prostu „Dormant Dissident”. Rozpoczyna się ona balladowym fragmentem, wstępem, a potem bardzo ładnie rozwija się i nabiera tempa. Ten podniosły, galopujący utwór aż kipi od mnogości fajnych zagrywek i motywów, wśród których wprawne ucho fana wychwyci... a co wychwyci, to sprawdźcie już sami, nie mogę przecież opisywać Wam – Szanowni Czytelnicy każdej minuty muzyki :) Tak, czy inaczej... dostaliśmy kolejny rasowy, mocny, a przy tym chwytliwy numer.

Mocarnym „Hangman’s Dance” początkowo rządzi bas... ale nieeeee, nie mamy tu typowo maidenowej jazdy, gdyż prym w nim (konkretnie w zwrotkach) wiodą całkiem ostre, cięte gitary. Przebojowy refren i soczyste sola świetnie dopełniają tę dość prostą kompozycję. Nic dziwnego, że tenże właśnie utwór został wybrany do promocji płyty. Następujący po nim szybki, ostrzejszy (wokale mocno pod Hetfielda) „Queen of the Night” (numer o ladacznicy!) stanowi niejako udaną kontynuację trzech pierwszych, osadzonych w US powerowej stylistyce killlerów! Kapitalny riff przed refrenem i świetnie rozwijające się solówki stanowią o sile i atrakcyjności nagrania, znakomitego zresztą. Ale kapela potrafi zadbać też o chwilę wytchnienia, stąd stylowa (metallicowa) wstawka w środkowej części kawałka… Korzystnie prezentuje się także najbardziej „maidenowy” na albumie „I’m Alive”, złego słowa nie mogę napisać o rasowej, hardrockowej balladzie („Wretched Efforts”), zaś całość wieńczy podniosły, ciekawy „The King Will Come” z fajnie wpasowanymi chórami… Mam nadzieję, że tym niezbyt obszernym opisem zachęciłem fanów przede wszystkim tradycyjnych odmian metalu do sięgnięcia po twórczość zielonogórzan.

Początkowo płyta wydawała mi się trochę niespójna, niejednolita, czy też może nazbyt zróżnicowana, ale po kilkukrotnym jej odsłuchu doszedłem do przekonania, że jedynym niepasującym (nie licząc nasączonego orkiestracjami bonusu), albo mniej pasującym do reszty utworem jest wspomniana wyżej ballada, choć i ona sama w sobie prezentuje się całkiem sympatycznie. Poza tym doskonale pasuje mi ten przedział stylistyczny, w jakim obracają się i proponują na swojej debiutanckiej płycie panowie z Dormant Dissident.

Reasumując... jeżeli szukasz zgrabnego, dobrze zrealizowanego heavy metalowego albumu, w którym nie brak mocnych, ale też melodyjnych, niepozbawionych przysłowiowego pazura, czadu, ognia kompozycji, opartych na fajnych, chwytliwych riffach, zawierających niezłe sola, fantastycznie „chodzący”, wyeksponowany bas i rasowy, zadziorny, ale przy tym melodyjny wokal... to Dormant Dissident ma dla Ciebie taki krążek, którym jest „Knightmares”. Polecam szczerze!

8/10
Tomasz Woźniak


DORMANT DISSIDENT @ FACEBOOK

Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się , żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
 

METAL MUNDUS NA FACEBOOKU




























** PARADISE LOST **
- Tragic Idol


** DORMANT DISSIDENT **
- Knightmares


** SLARTIBARTFASS **
- Schwarz Verhüllt


** CORRUPTION
- Spleen

** TRAUER
- A Walk Into The Twilight

** JACK CRUSHER
- Soulless Humanity

** WITCHTRAP
- Trap The Witch

** DEATH HAS SPOKEN
- Fade

** HAIL SPIRIT NOIR
- Pneuma

** HELLHAIM
- Slaves Of Apocalypse

** DEMONIAC
- Intemperance

** LIFEPHOBIA
- All My Life

** TERRORKULT
- Crush The Pious

** NECRO
- Time Is Coming

** ALDARIA
-When The Time Has Come

** NORTHERN PLAGUE
- Scorn The Idle

** GJELDRUNE
- Prawdu za porog


więcej recenzji
*** DORMANT DISSIDENT **


***** MARTYRDOOM *****


********* GRIN *********


*** WATCH OUT STAMPEDE
*** CLOSTERKELLER
*** AMORPHIS
*** KOIOS
*** WHORION

więcej wywiadów
*** ICED EARTH
+ Freedom Call
+ Metaprism
- Festsaal/ Berlin


*** MASTODON
+ Russian Circles
- Progresja/ Warszawa


*** SABATON
+ Accept
+ Twilight Force
- Torwar/ Warszawa


*** HELLOWEEN Pumpkin United
- Tipsport Arena/ Praga, Czechy

*** MAYHEM
+ Asphyx
+ In Twilight's Embrace
+ Deus Mortem
+ Centurion
+ Thunderwar
- Progresja/ Warszawa


*** GRAND MAGUS
+ Evil Invaders
+ Elm Street
- Kwadrat/ Kraków


*** SATYRICON
+ Suicidal Angels
+ Fight The Fight
- Progresja/ Warszawa


*** ARCH ENEMY
+ Jinjer
- Progresja/ Warszawa


*** AIR RAID
+ Savager
+ Stormer
- U Bazyla/ Poznań

*** CLOSTERKELLER
+ Pampeluna
- Czarny Spichrz/ Włocławek

*** SUMMER DYING LOUD
+ Sodom
+ Unleashed
+ Wolfheart
+ i inni
- Aleksandrów Łódzki

*** ROCK & ROSE FESTIVAL
+ Kat & Roman Kostrzewski
+ Alastor
+ Dragon
+ Gomor
- Kutno


więcej relacji
*** Motorhead w studio


*** Hellbent For Cooking. The Heavy Metal Cookbook


*** Biografia Led Zeppelin. Kidy giganci chodzili po Ziemi



więcej recenzji
ARTYKUŁY
*** Czerniejąca Magma
- słów kilka o niezrealizowanym albumie Closterkellera


Top Top  26,323,826 unikalne wizyty  Top Top