AGENCJA METAL MUNDUS


= 29.06.2017

- NUCLEAR
- CONFLICTED
- TERRORDOME
- MAGGOTH

+ Kraków/ Klub Zaścianek


= 30.06.2017

- NUCLEAR HOLOCAUST
- NO SALVATION
- POSTHUMOUS

+ Olkusz / Pub Koneser





















































Nawigacja
Artykuły » Artykuły » "CZERNIEJĄCA MAGMA", czyli słów kilka o niezrealizowanym minialbumie Closterkellera
"CZERNIEJĄCA MAGMA", czyli słów kilka o niezrealizowanym minialbumie Closterkellera









CZERNIEJĄCA MAGMA

słów kilka o niezrealizowanym minialbumie

Czy zdarzyło się Wam napisać jakąś recenzję, czy też opisać płytę, która się nie ukazała? Pewnie część z czytających te słowa osób uważa mnie w tym miejscu za wariata, ale bynajmniej nie zrażam się takimi opiniami, czy uwagami. Wszak do odważnych świat należy. Postanowiłem zatem wziąć na tapetę kilka utworów Closterkellera, które MOIM zdaniem powinny w 2014 roku trafić na minialbum. Nie trafiły, gdyż grupa nie zdążyła tego kroku wykonać. A szkoda... Dlaczego? Zapraszam do rozważań.

Poniższy tekst napisałem dla ukojenia serc tych wszystkich, którzy stęsknili się za bardziej mrocznym obliczem Closterkellera. Na takowe zanosiło się krótko, dokładniej przez 2014 rok. Po dwóch bardzo przestrzennych, gitarowych, pięknych albumach („Aurum”, „Bordeaux”) dość niespodziewanie formacja Anji Orthodox stanęła przed szansą pójścia w zgoła inne, ciemniejsze rejony... A wszystko to za sprawą... ale po kolei...

Z początkiem 2014 roku ponownie – choć na krótko – ustabilizował się skład Closterkellera. Do Anji i „Rolla” dołączyli bowiem: basista Olek Gruszka, perkusista Robert Kubajek oraz gitarzystka Zuzanna Jaśkowiak. Tę ostatnią wypatrzyła Anka w kapeli Hello Jackie podczas krótkiego pobytu w Irlandii. Wówczas to w oczy wpadła liderce blondwłosa gitarzystka. I kiedy nadarzyła się okazja po prostu ściągnęła ją z Dublina do Polski. Swoją decyzję konsultowała z Robertem Kubajkiem, który zastąpił na perkusji Gerarda Klawe oraz z „Rollem”. Obaj byli nią zachwyceni i stwierdzili, że spokojnie i na luzie da sobie radę w nowym otoczeniu. Zresztą Anja nie szukała jakiegoś tam wirtuoza gitary, potrzebowała raczej kogoś, kto… a zresztą oddam w tym miejscu głos wokalistce, która wyznała, że... po dwóch bardzo gitarowych płytach z niewątpliwym geniuszem na gitarze, może przewartościujmy, i dajmy teraz np. klawisze na pierwszy plan. Może właśnie tędy droga. Liderka stwierdziła, że nie zamierza iść na jakąkolwiek konfrontację, bo muzyka to nie są żadne zawody sportowe. Nie chcę się ścigać na lepsze płyty i lepszych gitarzystów, tym bardziej, że ściganie się z Mariuszem to jest trudna sprawa. Ja wzięłam gitarzystę kompletnie innego niż Mariusz, a w dodatku dziewczynę…; która miała być dopełnieniem składu, ogniwem niezbędnym, aby móc choćby koncertować, a także… niemal z marszu zabrać się za pisanie premierowego materiału… Ruszyła zatem wiosenna trasa, po której zespół chyba wszystkich zaskoczył, gdyż jak wspomina Anja: wymyśliłam sobie, że może już od razu spróbujemy tworzyć nowy materiał po tych wiosennych koncertach, a równocześnie zgrywać się ze sobą. Jeśli to się nie uda, to nie – po prostu nie wydamy tej płyty i będziemy dalej pracowali nad sobą. I rzeczywiście nowy skład szybko zabrał się za nowe kompozycje. Te ostatnie i to od razu cztery pojawiły się w wersjach koncertowych, podczas kolejnej, tym razem jesiennej trasy Abracadabra Gothic Tour 2014. I to właśnie tym nagraniom postanowiłem bliżej się przyjrzeć i w tym opracowaniu więcej o nich powiedzieć.

A powiem na początek tak: od razu spotkało mnie miłe zaskoczenie, gdyż po Closterkellerze, a raczej po jego liderce, spodziewałem się powrotu do klimatu „Graphite” oraz przewagi klawiszowch brzmień, a tymczasem formacja uraczyła fanów bardzo rasowym, gitarowym podkładem i riffowaniem. Niesamowity klimat i ciężar przebijały się momentalnie z tych intrygujących, bardzo ciekawych utworów. Na pierwszy ogień poszedł niezupełnie nowy, bo odkurzony, starszy i nieco przerobiony numer z 2006 roku, zatytułowany „To albo to” z wokalami... Anji. Właśnie, podkreśliłem tę ostatnią kwestię, co pewne dla niektórych może okazać się dziwne, ale trzeba w tym miejscu przypomnieć, że pierwotnie utwór ten śpiewał – trochę bez przekonania – Michał Rollinger! No i sama kompozycja w 2006 roku zbyt dobrego wrażenia nie pozostawiała.

Początkowo stonowany, klimatyczny, niespieszny, oparty na ładnym motywie klawiszowym „To albo to”, przeradzał się w prawdziwy wulkan energii (z iście metalowym doładowaniem!). Nabierał mocy i werwy, zaś ostra gitara Zuzy aż rozsadzała „czachę”. Także początkowo delikatne, stonowane partie wokalne przybierają na sile (świetne gitarowe tło w podkładzie), aż w końcu Anka wręcz przechodziła do krzyku. Ale to gitara Zuzy nadawała kompozycji nie tylko samego ciężaru, ale i czarnej barwy. Oddajmy zresztą głos gitarzystce: Postarałam się podejść do tego utworu całkowicie inaczej i nadać mu właśnie takiego metalowego pazura – wyznała na łamach Pure Metalu Zuzanna. O czym zaśpiewała Anja? Tylko i aż o tym, abyśmy nie bali się żyć, nie bali się dokonywać wyborów... to chyba słowa kierowane do mnie, bo zawsze miałem problemy z dokonywaniem tych najwłaściwszych, życiowych wyborów... A przecież mamy tylko jedno życie i najczęściej nie dane nam cokolwiek zmienić, zrobić inaczej. Wyszedł Ani naprawdę piękny, poetycki tekst. „To albo to” z Zuzą pomimo sporego ciężaru jawiło się – zwłaszcza w swej pierwszej części jako bardzo subtelne i powiewne, no wiecie – eteryczne nagranie. Ale potem... kawałek podążał w stronę metalu, co potwierdziła sama liderka kapeli w wywiadzie dla Pure Metal magazynu. Zdecydowanie tutaj to jest odcisk czarnej dłoni Zuzy. :) Bo przecież „To albo to” jest starym kawałkiem, który nie zmieścił się na płytę „Aurum”, potem na kolejną „Bordeaux”. Niefartowny jakoś ten kawałek. Graliśmy go na trasie w 2006 roku chyba czy jakoś tak. Na YouTube gdzieś jest. Był sporo miększy. Taki mocny jednak chyba jest lepszy. Zdecydowanie lepszy! W pierwotnej wersji nie miał tego całego doładowania, pazura. Bardzo zyskał.

Z kolei całkiem mocny od samego początku „Pokój tylko mój” (wprawdzie w samym wstępie mamy fajne klawisze, a potem wchodzi znakomita perka) stopniowo nabierał kolorów i piękna wraz z przejściem w świetny, melodyjny (bardziej nastrojowy) refren, a jeszcze lepiej w późniejszy jakże przecudny, chwytliwy fragment, w którym Anja pokazała klasę, znakomicie modulując głos (zjawiskowo zabrzmiały słowa: „grafitowy i tylko mój...”). Zwrotki nagrania bezwzględnie należały do Zuzy (oj te zacinające, szatańskie riffy, które jednakże skomponował Olek Gruszka!), delikatne refreny zaś do Anji. Świetnie znalazła się w nim panna Zuzanna ze swą przepiękną, uduchowioną partią (i solówką, trwającą w sumie ponad 2,5 minuty!). „Pokój tylko mój” – mówił o ofierze przemocy domowej, przemocy psychicznej... i jak na koncertach podkreślała wokalistka, dotyczył jej samej. Fantastyczny numer.

Zadawaliście sobie czasem sobie pytanie: czy ostra, gitarowa muzyka i poetycki tekst mogą współistnieć w idealnej koegzystencji? Mogą i to jeszcze jak, czego dowodem kompozycja, jaka początkowo pojawiała się pod roboczym tytułem „Paprot”, by ostatecznie zaistnieć jako „Marcja”.
Utwór najkrócej rzecz ujmując opowiadał o poszukiwaniu kwiatu paproci. "Marcja" to imię dziewczyny, która obchodziła imieniny w noc świętojańską... i jak wszyscy w tym czasie była na publicznym amoku... i ona goniła do lasu, szukać kwiatu paproci... Za to zostanie zesłane na nią największe przekleństwo, jakie się może trafić, gdyż ten, który ma kwiat paproci... staje się nieszczęśliwy, po tym jak każde jego życzenie zostanie spełnione, nie ma się wówczas żadnych dążeń i marzeń, snów... i w ten sposób, odtąd wiedzie beznadziejne życie, bowiem te właśnie rzeczy nadają życiu sens. Na śmiałków czeka zatem przekleństwo straszne... nie chodźmy do lasu i nie szukajmy kwiatu paproci... Od strony instrumentalnej mamy do czynienia z kompozycją ze sporym twórczym wkładem Zuzy, która w wywiadzie dla magazynu Pure Metal powiedziała: Dostałam od Anji linię wokalną i dorobiłam do niego (utworu) muzykę. Nie dziwiły zatem świetne patenty gitarowe, jakie zaoferowała „Marcja”, mam tu na uwadze zarówno znakomite soczyste otwarcie, jak też stylowe partie gitarowe w zwrotkach. Efekt wyborny! Ileż poweru z jednej strony i feelingu z drugiej miała w swych dłoniach Zuzanna! Raz jeszcze oddajmy głos sympatycznej Zuzi: Ja mimo, iż bardzo sobie cenię ostatnie dokonania zespołu, to jednak w tym „starym” Closterze się zakochałam wiele lat temu. Myślę, że to słychać chociażby w „Marcji” właśnie. Mimo to nie chciałam pozbywać się swoich metalowych korzeni i dzięki temu wychodził... myślę taki trochę stary Closterkeller, tylko znacznie cięższy. Świetny, taki kroczący numer!

O dobrym opanowaniu warsztatu muzycznego świadczył niesamowicie oryginalny, bardzo wciągający (transowy?) utwór instrumentalny (też wcale nie aż taki lekki), oparty na eleganckim riffie, który to (kawałek) zwieńczyła świetna solówka w wykonaniu Zuzy. Wiele dobrego należy także powiedzieć o ciekawej partii basu Olka. W ogóle trzeba podkreślić znakomitą współpracę w trójkącie: Zuza-Olek-Robert. Sporo tu zadziornego grania, ale też znalazło się miejsce na ciekawe patenty klawiszowe Michała, a także kilka niezłych przejść perkusyjnych. Sprawdziły się zapowiedzi liderki grupy, jakoby nowe oblicze zespołu najlepiej będzie się zgrywać tworząc nowe kompozycje. Co więcej Anja przeczuwała, że powstanie mocny, ciężki materiał... Dzięki temu, że tak dobrze dogadujemy się z Zuzą, to wyobrażam sobie go jako potężną, ciężką, wylewającą się po zboczach wulkanu lawę. Taką czerniejącą, ale w środku gorącą, bezlitosną, straszliwą magmę. I w rzeczy samej tak się stało.

Nowe, odświeżone i odmienione oblicze Closterkellera – z Zuzą, Olkiem i Robertem zaczęło prezentować się przynajmniej obiecująco, zaś premierowe kawałki zdawały się potwierdzać, że pod względem kreatywności stać niniejszy skład na przygotowanie materiału na kolejny album formacji. Tak się jednak nie stało. Jak mi powiedział niedawno wielki fan zespołu, Arek Dębiński (pozdrawiam przy okazji)... Szczerze mówiąc ja tego nie mogę przeżyć do tej pory. Słucham tych nagrań gitarowych Zuzy... i cholernie żałuję. Bo to mógłby być gitarowy powrót Clostera do zimnej fali w całkiem nowym wymiarze... I muszę się w znacznej mierze zgodzić z Arkiem. Niestety, życie i tym razem napisało inny scenariusz... Pod koniec 2014 roku z grupą pożegnał się perkusista Robert Kubajek, a w połowie stycznia 2015 roku szeregi kapeli opuściła Zuzanna Jaśkowiak. I jak ładnie ten fakt podsumowała Anja: Żal mi było się z nimi rozstawać bo i Zuza i Robert są osobami wyjątkowego wręcz uroku osobowościowego. Super atmosfera panowała przez ten rok w Closterkellerze. Będę to zawsze ciepło wspominała.

Żal serce ściska, kiedy pomyślę, że z Zuzą mogła być nagrana niesamowita, niezwykle klimatyczna, mroczna, naprawdę ciężka płyta. Mógł to być niejako powrót do klimatów z „Nero”, tak bardzo wielbionego przeze mnie albumu. Mógł być, ale nie udało się zrealizować choćby krótkiej, czteroutworowej EPki, gdyż w krótkim czasie z formacją pożegnali się Robert Kubajek i Zuza. Ten jakże obiecujący skład nie zdołał zatem zarejestrować nowych utworów w studio. No wszystko fajnie, ale to też poszło w krzaki bo nie ma Zuzy i Roberta i trzeba będzie właściwie od nowa zaczynać ponownie – wyznała w połowie 2015 roku Anja. Ciężar i gitarowość wyszły jakoś tak same. Nie wiem skąd. Po prostu ten skład tak zadziałał. Zuza wnosiła sporo Diabła. A ja nie miałam nic przeciwko – dopowiedziała wokalistka. Najgorsze jest, że „to se ne wrati” :( Co więcej, kompozycje, jakie poznaliśmy w 2014 roku, gdy w Closterkellerze byli Zuza i Robert Kubajek nabiorą teraz zupełnie innego wymiaru. Nie będę ukrywał, że jak raz przyzwyczaję się do jakiejś (pierwszej!) wersji i spodoba mi się ona, to nie znoszę żadnych zmian... I będę miał problem z tymi nagraniami w odnowionych, znaczy się uaktualnionych wykonaniach czy wersjach. Pozostały mi (czy tylko mi?) tylko koncertowe wspomnienia tamtego okresu i ich zapis na YouTube… choćby z pamiętnego występu kapeli w Częstochowie 29 listopada 2014 roku.

Tomasz Woźniak
Zdjęcia: Magdalena Wisińska – pochodzą ze strony facebookowej Anny Kumali

Closterkeller
Abracadabra Gothic Tour 2014, Częstochowa 29.11.2014

1. To albo to
2. Pokój tylko mój
3. Marcja
4. Instrumental



CLOSTERKELLER na stronie METAL MUNDUS:
- 07.05.2017 – Lizard King/ Toruń - relacja z koncertu - link
- 13.04.2017 – Estrada/ Bydgoszcz - relacja z koncertu - link
- Michał "Jaro" Jarominek - wywiad - link
- "Czerniejąca magma" - artykuł - link
- "ReScarlet" - recenzja - link
- "Act III" - recenzja - link

Zdjęcia CLOSTERKELLER w galerii METAL MUNDUS:
- koncert: 07.05.2017 – Lizard King/ Toruń - link
- koncert: 13.04.2017 – Estrada/ Bydgoszcz - link
Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się , żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
 

METAL MUNDUS NA FACEBOOKU























** SUIDAKRA **
- Crógacht


** POKERFACE **
- Game On


** ETA NEARRUM **
- Behind The Apocalypse


** GRAND MAGUS
- Iron Will

** ANY FACE
- The Cult Of Sickness

** EXODUS
- Bonded By Blood

** OBITUARY
- Ten Thousand Ways To Die

** DISTURBED
- Ten Thousand Fists

** HAZZARD'S CURE
- Smoke Iron Plunder

** AGAINST THE PLAGUES
- Decoding The Mainframe

*** CREST OF DARKNESS
- Give Us The Power To Do Your Evil

*** OBERSCHLESIEN
- Symfonicznie

*** BLOODWRAITH
- The Omnipresent Darkness

*** CLOSTERKELLER
- Act III - Live 2003

*** VERMIS
- Divinities

*** ULCERATE
- Shrines Of Paralysis


więcej recenzji
********* GRIN *********


** WATCH OUT STAMPEDE **


***** CLOSTERKELLER *****


*** AMORPHIS
*** KOIOS
*** WHORION

więcej wywiadów
*** HAMMERFALL
+ Gloryhammer
+ Lancer
- Progresja/ Waszawa


*** QTNOIZZ FEST
+ Iron Maiden Tribute Band
+ Hunter
+ Nocny Kochanek
+Acid Drinkers
+Siq
- Kutnowianka/ Kutno


*** NIGHT DEMON
- U Bazyla/ Poznań


*** CLOSTERKELLER
+ Dark Juliette
- Lizard King/ Toruń


*** KREATOR
+ Sepultura
+ Soilwork
+ Aborted
- Progresja/ Warszawa


*** CLOSTERKELLER
+ Alhena
- Estrada/ Bydgoszcz


*** EPICA
+ POWERWOLF
+ Beyond The Black
- Progresja/ Warszawa


*** AMON AMARTH
+ Grand Magus
+ Dawn Of Disease
- Progresja/ Warszawa


*** TRIPTYKON
+ Secrets Of The Moon
+ Steel Drunk
+ Blaze Of Perdition
+ Mord'A'Stigmata
- Progresja/ Warszawa


*** IV Urodziny Pereł Metalu
+ DIVINE WEEP
+ Steel Drunk
+ Stormer
- Piwnica Music & Beer/ Bydgoszcz

więcej relacji
*** Jaskinia Hałasu


*** AC/DC
- Wczesne lata z Bonem Scottem


*** METALLICA
- Sami o sobie



więcej recenzji
ARTYKUŁY
*** Czerniejąca Magma
- słów kilka o niezrealizowanym albumie Closterkellera


Top Top  23,931,921 unikalne wizyty  Top Top