|
| Polecamy albumy |
 STREFA MOCNYCH WIATRÓW - Live
 CORRUPTION - Bourbon River Bank
|
|
| RED HOT CHILI PEPPERS - Stadium Arcadium (2006, Warner Bros) |
CD1
01. Dani California
02. Snow (Hey Oh)
03. Charlie
04. Stadium Arcadium
05. Hump de Bump
06. She's Only 18
07. Slow Cheetah
08. Torture Me
09. Strip My Mind
10. Especially in Michigan
11. Warlocks
12. C'mon Girl
13. Wet Sand
14. Hey
CD2
01. Desecration Smile
02. Tell Me Baby
03. Hard to Concentrate
04. 21st Century
05. She Looks to Me
06. Readymade
07. If
08. Make You Feel Better
09. Animal Bar
10. So Much I
11. Storm in a Teacup
12. We Believe
13. Turn It Again
14. Death of a Martian
Anthony Kiedis (Wokal)
John Frusciante (Gitara)
Flea (Bas)
Chad Smith (Perkusja)
Na działanie tej płyty byłem narażany już tyle razy, że zaczęła mnie drażnić do tego stopnia, że organizm się uodpornił i automatycznie zatyka mi uszy, kiedy docierają do nich dźwięki „Stadium Arcadium”. Pomimo że nigdy więcej nie dam rady usłyszeć tej płyty (a właściwie płyt), doskonale potrafię odtworzyć ją w swojej pamięci i – przyznam się – nieraz nucę sobie pod nosem jakiś kawałek z tego albumu.
Red Hot Chili Peppers gdzieś koło roku 1998. doszło do wniosku, że zarabianie pieniędzy jest dużo ciekawszym zajęciem niż granie ROCKA. A może Papryczki najzwyczajniej w świecie zafascynowały się muzyką pop? W każdym bądź razie Red Hot Chili Peppers, nieważne z jakiego powodu, zmieniło swój styl. Panowie wzięli porządną kąpiel w wannie z różowym płynem i zmyli z siebie brud, łój i rock’n’rollowy smród, po czym weszli do studia i nagrali „Californiacation” . Jak ogromny sukces ta płyta odniosła, chyba nie muszę przypominać. Ja sam, mimo wszystko, wiążę z nim same miłe chwile. Dużo słabiej prezentował się natomiast kolejny, bardziej zniewieściały popuśniaczek pod tytułem „By The Way”. Duch „Blood Sugar Sex Magik” został już całkowicie wypędzony.
Nagrany w 2006. roku dwupłytowy„Stadium Arcadium” to kontynuacja nowego, „komercyjnego” grania Red Hotów. Nacisk znowu został położony w pierwszej kolejności na melodie. Właściwie to można powiedzieć, że melodie stanowią ponad dziewięćdziesiąt procent tego, co na tym krążku najlepsze. Dosłownie każdy utwór to kwintesencja chwytliwości. Nie jest to jednak chwytliwość z gatunku irytujących. Jeśli nawet utwór wejdzie nam w głowę (a to pewne), to jego nucenie sprawia przyjemność, gdyż owe melodie, choć w większości prymitywne w swej prostocie, są naprawdę świetnymi melodiami.
Pomimo wielu szybszych, mocniejszych utworów, „Stadium Arcadium” to zdecydowanie płyta łagodna, żeby nie powiedzieć delikatna. Czasem jednak panowie nieco przesadzają ze zniewieściałością, jak w przypadku beznadziejnie nudnego „If”. Nieudanym zabiegiem jest również „Readymade”, czyli najbardziej „metalowaty” kawałek na albumie, nieco przypominający „My Lovely Man”, ale oczywiście nie dorównujący mu pod żadnym względem. Moimi osobistymi faworytami są zamykające obie części „Stadium Arcadium” utwory „Death Of Martian” oraz „Hey”, czyli dwie ballady o jednych z najpiękniejszych melodii, jakie się udało Peppersom kiedykolwiek ułożyć.
Wybitna technika wszystkich muzyków Red Hot Chili Peppers byłą już wiele razy wychwalana pod niebiosa przez setki recenzentów. Mogliśmy się o niej również przekonać podczas zaimprowizowanych popisów w Chorzowie. Niestety zbytnio swoimi umiejętnościami nie popisuje się Chad Smith, który momentami denerwuje swoją monotonnością, choć nie wpływa to znacząco na jakość płyty. Nie obdarzony szczególnym talentem śpiewackim Anthony mimo wszystko jest niezbędnym składnikiem zespołu. Jego niesamowicie charakterystyczna barwa głosu zawsze podnosi oceny albumów Peppersów.
Wracając jeszcze do kompozycji, faktem jest to, że zdecydowana większość utworów posiada stałą budowę: zwrotka, refren, jakieś zagięcie tempa, solówka i tak w kółko. Nie można, mimo to, zarzucić Red Hotom kopiowania siebie samych,gdyż kawałki, choć w budowie tak podobne do siebie, posiadają całkiem różne linie melodyczne i każdy utwór ma własną tożsamość. Na szczególną uwagę zasługują niezwykle przebojowy „Tell Me Baby”, stricte rockowy, niestety jedyny na „Stadium Arcadium, „Dani California”, „Hump De Bump”, którym udało się przywołać na chwilę wspomnianego wcześniej ducha „Blood Sugar Sex Magik” (dziwnym zbiegiem okoliczności, do tych trzech utworów nakręcono teledyski); oraz – naturalnie – wspomniane wcześniej ballady.
Na koniec chcę jeszcze powiedzieć, że produkcja powala. Zajął się nią Rick Rubin, czy jakoś tak… (hehe)
Lubię tę płytę. Lubię tę płytę, mimo tego, że chciałbym powrotu Red Hot Chili Peppers do, powiedzmy, „prawie korzeni”. Najprawdopodobniej moją opinię na temat „Stadium Arcadium” podzielą fani Radia Zet i MTV a nie heavy metalu, ale jeśli masz ochotę na coś przyjemnego dla ucha i nie wymagającego od słuchacza niczego poza byciem żywym, to zaopatrz się w, póki co najnowszy, album Papryczek
7/10
DeaDe
|
|
| Komentarze |
|
Brak dodanych komentarzy. Może czas dodać swój?
|
|
| Dodaj komentarz |
|
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
|
|
| Oceny |
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.
Brak ocen. Może czas dodać swoją?
|
|
|
| Nadchodzące koncerty: |
|
|
|
| Sklep Metal Mundus |


|
|
| Aktualnie online |
Gości online: 6
Użytkowników online: 0
Łącznie użytkowników: 266
Najnowszy użytkownik: earthshine
|
|
|