
1. This Is How We Roll
2. Sssnakes
3. Murky Waters
4. Blind
5. City of Dust
SKŁAD:
Szafar - wokal
Tasior - gitara/wokal
Jackobh - gitara
Vincent - bass/wokal
Wrona - perkusja
Zespół Death Denied powstał w Łodzi w maju 2009 roku i gra muzykę z pogranicza stoner i southern metalu. Wprawdzie wśród swoich inspiracji wymieniają Black Sabbath (oraz puste butelki po Żubrze) jednak od pierwszych dźwięków przychodzą na myśl takie zespoły, jak Black Label Society czy Alabama Thunderpussy.
W 2009 roku nagrali demo "Booze'n'Roll", a w 2010 cover utworu "Tired of Being Alive", z repertuaru grupy Danzig, na płytę kompilacyjną "Dark Side of the Blues A Tribute to Danzig". Właśnie ukazało się kolejne demo zatytułowane "Appetite for Booze". Materiał ten miał pojawić się już wcześniej, ale w związku z niedawną zmianą wokalisty termin wydania przesunął się o kilka miesięcy.
Demo otwiera najszybszy i najbardziej energiczny kawałek na płycie "This is How We Roll". Treść tego utworu to pewnego rodzaju manifest, pokazujący czego mamy się po zespole spodziewać.
Kolejny utwór "Sssnakes" jest już wolniejszy i zarówno muzycznie jak i w warstwie tekstowej bardziej nawiązuje do klimatów południowego rocka/metalu. Gościnnie w tym utworze zagrał Wacław "Vogg" Kiełtyka, znany z Decapitated oraz występów w zespole Vader.
Trzeci utwór to "Murky Waters". Tekst "Don't stir the murky waters Some things shouldn't see the light Don't stir the murky waters Some things should stay in the dark" idealnie pasuje do tej barwy głosu i tego typu wokalu. Ale i instrumentalnie jest tu bardzo ciekawie. Moim zdaniem najlepszy kawałek na nowym demie.
Utwór "Blind" był już na pierwszym demie "Booze'n'Roll", jednak tutaj nagrany został w zupełnie nowej aranżacji. Nie wiem czemu wybór padł akurat na ten utwór, bo moim zdaniem były na poprzedniej płycie lepsze. Może właśnie dlatego, że było w nim co poprawić. W nowej wersji brzmi dużo lepiej.
Ostatni "City od Dust" to kolejny kawałek oddający południowy klimat w muzyce metalowej, jednak - jak dla mnie - poza ciekawym tekstem nie wyróżnia się on niczym na tle pozostałych.
O ile pierwsze trzy utwory są różnorodne i bardziej mi się podobają, o tyle dwa ostatnie są moim zdaniem trochę słabsze, muzycznie niczym nie zaskakują, są zbyt podobne do pozostałych. Dobrze by było by zespół zadbał o większą różnorodność, gdy kiedyś wyda longplay, by płyta nawet jeśli będzie dobra lub bardzo dobra nikogo nie znudziła.
Death Denied gra dobrze technicznie, zarówno gdy chodzi o gitary, jak i o sekcję rytmiczną, postępy w stosunku do pierwszego dema są wyraźne. Wokalista ma potężny głos o ciekawej barwie, niestety gorzej jest ze "śpiewem" pod względem technicznym. Pytanie, czy w takiej muzyce jest to niezbędne? Niech każdy po przesłuchaniu dema odpowie sobie sam, moim zdaniem przydałoby się to chociaż trochę poprawić.
Zespół Death Denied jest ciekawym zjawiskiem na polskiej scenie metalowej, bo jak mało któremu zespołowi udało im się połączyć southern rocka z heavy metalem w taki sposób, że grają southern metal nie wpadając w typowy stoner.
Chociażby dlatego warto zapoznać się z najnowszym demem i w przyszłości oczekiwać na ich pierwszą płytę długogrającą.
Moja ocena 6,5/10
Michał Sroczyński - plcnlc
DEATH DENIED
|