
1. Show
2. Motoru Ryk
3. Moneta
4. Rocker
5. Soczewki
6. Koszmar
7. Rozdroże
8. Zew Młodości
9. Wczorajszy Jazz
10. Ja to mam szczęście (bonus)
SKŁAD:
Paweł "Bolec" Soja (wokal i bas)
Dominik "Patyk" Cynar (gitara)
Mariusz "Badyl" Belcer (gitara)
Robert "Ziober" Ziobro (perkusja)
Ostatnio pojawiła się moda na reklamowanie swoich płyt hasłem, że gra się w stylu lat 80-tych czy 70-tych, najczęściej pośród zespołów hard rockowych i heavy metalowych. Na ogół na deklaracjach się kończy. W przypadku Steel Velvet można powiedzieć, że od tej deklaracji wszystko się dopiero zaczyna.
Album "Luz" spokojnie mógłby powstać w latach 80-tych. Wprawdzie do najlepszych albumów w historii rodzimego hard rocka trochę mu jeszcze brakuje, ale dziś jest to zjawisko, obok którego żaden fan klasycznego hard rocka o rock n' rollowym zabarwieniu nie może przejść obojętnie.
Pierwszy utwór ("Show") opowiada o rozpoczęciu rock n' rollowego koncertu, a ostatni bonusowy ("Ja to mam szczęście") o jego zakończeniu, można przyjąć w związku z tym, że mamy do czynienia z koncept albumem opowiadającym nam historię pewnego koncertu. Muszę przyznać, że to ciekawy zabieg sprawiający, że podczas słuchania płyty łatwiej można poczuć się jakby się było na koncercie zespołu. Potęguje to wrażenie, że album ten jest spójny i w pełni przemyślany. Na ogół tytuły wskazują nam na treść poszczególnych kawałków. Utwory poruszają tematy charakterystyczne dla tego gatunku. Są tu zarówno teksty o rock n' rollowym życiu ("Rocker", "Show", "Wczorajszy Jazz", o motocyklach ("Motoru Ryk"), czy o sprawach damsko-męskich ("Soczewki").
Wszystkie utwory cechują bardzo dobre riffy, niespotykana już w zasadzie dziś gra gitar gdzie każdy dźwięk jest potrzebny i przemyślany. Teksty są śpiewane po polsku i oddają klimat takiej muzyki. Zespół pokazuje, ze opinie o tym, jak ciężko jest grać dobrego rock n' rolla z polskimi tekstami były mocno przesadzone. O wokalu i sekcji rytmicznej też nie można powiedzieć złego słowa. Śpiew jest czysty i melodyjny, dopasowany do gry gitar. Można powiedzieć, że wszystkie instrumenty świetnie się wzajemnie uzupełniają. Na uznanie zasługuje zwłaszcza gitarowa solówka z utworu "Motoru Ryk", solo perkusji we "Wczorajszy Jazz", ale także przebojowy refren "Nie wierz moim słowom, nie wierz moim oczom" z kawałka "Soczewki".
Podsumowując debiutancki LP zespołu Steel Velvet zawiera 10 dobrze zagranych równych rock n' rollowych utworów, z których żaden nie jest wypełniaczem (no może poza bonusem, ale on ma inny cel), żaden jednak nie wybija się znacznie ponad pozostałe, (chociaż na wyróżnienie zasługują moim zdaniem m.in. "Soczewki" i "Motoru Ryk"). Mimo, że każdy utwór czymś się wyróżnia, wszystkie utrzymane są w podobnej konwencji (jedynie "Zew Młodości" jest zdecydowanie szybszy i brzmi bardziej współcześnie od pozostałych). Brakuje mi nadal utworu, który stałby się hymnem polskiego rock n' rolla XXI w., ale jeśli dalej będą robić takie postępy, to przekonany jestem, że jeżeli ktoś go w przyszłości nagra, to właśnie oni.
Tym, co odróżnia Steel Velvet od popularnego ostatnio Silver Samurai jest to, że, podczas gdy ci drudzy zmierzają wyraźnie w kierunku hair metalu, Steel Velvet gra przesiąkniętego rock n' rollem hard rocka w stylu lat 80tych, ale i 70tych. Można w poszczególnych utworach doszukiwać się inspiracji określonymi zespołami, ale postanowiłem tego nie robić, bo płyta mimo widocznych wpływów brzmi moim zdaniem w ich własnym rozpoznawalnym już stylu.
Jako podsumowanie płyty przytoczę zdanie mojego kolegi o treści: "Nie wiedziałem, że takie zespoły jeszcze powstają". Niech to będzie rekomendacją tego, że nie ma ani słowa przesady w twierdzeniu, że grają hard rocka w stylu lat 70/80.
Ciężko mi wystawić ocenę, bo nie wiem jaką mam przyjąć skalę. Czy oceniać na tle najlepszych płyt w historii, czy na tle tego co dziś grają inni. Zespołowi udało się nagrać naprawdę dobra płytę, ale nie ma się co oszukiwać nie przejdzie ona do klasyki polskiego rocka. Grając dziś taką muzykę, nie da się niestety przebić do szerszego grona odbiorców.
Ja jestem jednak pod wrażeniem i zostawiając sobie skalę dla ich kolejnych płyt wystawiam ocenę:
7,5/10
Michał Sroczyński - plcnlc
http://www.myspace.com/bandsteelvelvet
http://www.steel-velvet.pl
|