Sklep Metal Mundus

UWAGA: nowe tytuły, nowi wydawcy! Ponad 700 płyt już w sklepie!!!
METAL MUNDUS TV

NOISE DICKS
XPRESSIVE
Polecamy/Patronujemy













Galerie


Polecamy koncerty



















































Nawigacja
Artykuły » Relacje - 2010 » 2010.06.16. - Sonisphere Festival, Lotnisko Bemowo, Warszawa
2010.06.16. - Sonisphere Festival, Lotnisko Bemowo, Warszawa


Metallica i supporty


Nie. Nie pomyliłem się. Nie. Nie należę do tych fanów, którzy wychwalają Metallikę a Slayer, Megadeth i Antrax znają tylko z nazwy. Ja tam przyjechałem pod względem muzycznym głównie dla Megadeth i Slayera. Ale koncert wyglądał tak jak wyglądał. Organizatorzy już wcześniej nie dali tym zespołom (i ich fanom) nawet cienia złudzeń, że tego dnia mogą być kimś więcej niż tylko supportem. Pierwotnie mieli grać po 30, 40 minut, ale po licznych interwencjach i petycjach do organizatorów (w tym mojej) wydłużono czas do odpowiednio 45 minut i godziny. Stąd taki tytuł. Ale o tym w dalszej części. Na koncercie AC/DC mogło się wydawać, że na lotnisku był komplet publiczności, jak się okazało tym razem zmieściło się jeszcze więcej osób. I nie oszukujmy się osoby te przyszły głównie na Metallikę. Widać było to chociażby po koszulkach. Pośród osób, które widziałem, koszulkę Metalliki miało około 80% osób ubranych w koszulkę któregokolwiek z zespołów, reszta miała Slayera. W koszulce Megadeth oprócz mnie widziałem tylko 1 osobę, tyle samo widziałem osób w koszulce Behemotha. W koszulce Anthraxu nie widziałem nikogo. Może to mało istotny szczegół, ale pokazuje dlaczego koncert zorganizowany był tak a nie inaczej.

Wracając do samych koncertów. Behemotha przegapiłem planowo. Nie lubię tej kapeli i moim zdaniem zupełnie nie pasowała do thrashowych klasyków (podobnie jak Dżem do AC/DC). Mamy przecież w kraju zespoły grające dobry thrash. O wiele lepiej pasowałby Kat, Turbo, Acid Drinkers lub death metalowy Vader zaczynający w latach 80 tych i grający pod silnym wpływem Slayera.

Po Behemocie przyszła pora na Anthrax. Słyszałem wielokrotnie zdania, że był to najlepszy występ tego dnia. Wiele osób było zaskoczonych faktem, ze zespół wypadł tak dobrze, ale zaskoczenie to wynikało raczej z nieznajomości zespołu. Wart odnotowania jest fakt, że na serię festiwali Sonisphere do zespołu powrócił Joey Belladonna wokalista zespołu z czasów, gdy nagrywali najlepsze płyty. Zaczęli od jednego ze sowich najbardziej znanych utworów "Caught in a Mosh" z płyty "Among the Living". Następnie zagrali "Got the Time" cover Joe Jacksona. Po nim kolejny wielki przebój z płyty "Among the Living" - "Indians". Anthrax wywołał owacyjną reakcje u publiki wykonaniem fragmentu utworu "Heaven and Hell" dedykowanego zmarłemu niedawno ojcu chrzestnemu heavy metalu Ronniemu Jamesowi Dio. Po tym krótkim fragmencie zagrali kolejny cover, tym razem "Antisocial" zespołu Trust. Przyszła pora na jeden z bardziej popularnych utworów zespołu, (chociaż według mnie mają lepsze) - "Madhouse". Jeszcze tylko "Only" pierwszy raz wykonane z Belladonną na wokalu i kolejne dwa utwory z najlepszej moim zdaniem płyty "Among the Living" - "Efilnikufesin (N.F.L.)", oraz "I Am The Law". I na tym koniec. Tylko 45 minut nie pozwoliło Anthraxowi zaprezentować pełni umiejętności, dodatkowo niesprzyjająca była wczesna jak na taką gwiazdę godzina. Występ ocenić należy jednak bardzo pozytywnie świetna setlista i bardzo dobre wykonanie utworów (pomimo faktu, że był to pierwszy od dawna koncert z Belladonną) powinny powiększyć grono fanów tego zespołu w Polsce.

Przyszła pora na Megadeth. Podczas tego koncertu słonce zaczęło zachodzić nad sceną, co utrudniało widoczność. Zaczęli od "Holy Wars... The Punishment Due" z płyty "Rust in Peace" przez wielu uznawanej za najlepszą w dorobku zespołu. Ogromna flaga z okładką płyty "Rust in Peace" przypominała, że tego dnia świętować będziemy jej 20-lecie. Po tym jak zagrali jeszcze "Hangar 18" i "Take No Prisoners" niemal pewne było, że zamierzają zagrać ta płytę w całości. Zagrali jeszcze po kolei: "Five Magics", "Poison Was the Cure", "Lucretia", "Tornado of Souls", oraz tytułowe "Rust in Peace... Polaris" pomijając tylko "Dawn Patrol". Ciekaw byłem jak Chris Broderick poradzi sobie z solówkami Friedmana i mimo że nie było żadnych pomyłek i technicznie wszystko było dobrze czegoś jednak im brakowało. Mimo krótkiego seta po odegraniu całej płyty zostało im jeszcze trochę czasu. Usłyszeliśmy "Headcrusher" z nowej płyty "Endgame" i muszę przyznać ze utwór ten na żywo tak jak na płycie, a może nawet na żywo bardziej robi piorunujące wrażenie. Po nim zagrali "Sweating Bullets" oraz jeden z najbardziej rozpoznawalnych utworów zespołu "Symphony of Destruction". Na zakończenie było "Peace Sells" połączone z "Holy Wars". W opinii wielu osób ostatnie cztery utwory tego koncertu zabrzmiały lepiej od wcześniejszych. Bisów być nie mogło. Mnie setlista trochę rozczarowała, bo w przeciwieństwie do wielu fanów Megadeth nie uważam "Rust in Peace" za album, który zdecydowanie przewyższa wszystkie pozostałe. Wolałbym bardziej przekrojowy dobór utworów. Ale to tylko drobiazg. Koncert należy uznać za dobry, chociaż nie powalający. Brakowało kontaktu z publicznością, ale to znak firmowy Mustaine'a. Prawdopodobnie gdyby dostali możliwość zagrania jako gwiazda z wszystkimi przywilejami, z jakimi zagrała Metallica koncert zrobiłby większe wrażenie. Ale właśnie dlatego nie dostali, bo tego dnia nikt nie miał pozwolenia na to by przyćmić występ Metalliki.

Slayer zaczął od tytułowego utworu z nowej płyty, czyli "World Painted Blood". Szkoda, że słońce niemiłosiernie raziło wtedy po oczach, aż musiałem założyć okulary przeciwsłoneczne. Po nim zagrali "Jihad", oraz "War Ensemble". "Hate Worldwide", to kolejny utwór z ostatniej płyty, jaki dane nam było tego dnia usłyszeć. Następnie "Dead Skin Mask", z płyty "Seasons in the Abyss", podczas którego Araya odszedł do mikrofonu, by dać publice możliwość wykazania się śpiewem oraz pozycja obowiązkowa każdego koncertu - "Angel of Death". Nowa płyta Slayera przypadła mi do gustu i nie miałem nic przeciwko temu by grali z niej jak najwięcej utworów, jednak zagrany następnie "Beauty Through Order" należał do najsłabszych moim zdaniem utworów na niej. Ale po nim usłyszeliśmy jeden z moich ulubionych utworów Slayera "Disciple" z płyty "God Hates Us All". Następnie mniej popularne "Mandatory Suicide" oraz "Chemical Warfare", ale po nich absolutna klasyka "South of Heaven" oraz "Raining Blood" tytułowe utwory z dwóch świetnych albumów. To była solidna porcja thrashowej rzezi. Na tym zakończył się występ, na bis nie było nadziei trzeba było trzymać się ściśle harmonogramu. Do setlisty ani do wykonania nie można mieć żadnych zastrzeżeń. Można je mieć jedynie do organizatorów.

Koncert Metalliki zaczął się już po zmroku z lekkim opóźnieniem. Włączono wielki telebim na środku sceny, z głośników rozległy się dźwięki "Ecstasy Of Gold" i zaczęli. Tak samo jak w 2008 roku od "Creeping Death". Następnie znowu tak samo jak w 2008 roku, nawet w tej samej kolejności "For Whom The Bell Tolls". Dobrze to o zespole nie świadczy, że nie potrafią przygotować innego setu na koncert dwa lata później. Na szczęście trzeci utwór był już inny. Tym razem "Fuel" zamiast "Ride the Lightning". Następnie "The Four Horsemen" i "Fade to Black" i przyszła pora na 2 utwory z ostatniej płyty, czyli "That Was Just Your Life" oraz "Cyanide". Po nowych utworach przyszła pora na szlagiery. Niestety szkoda, że te same, co w Chorzowie "Sad But True" oraz "Welcome Home (Sanitarium)". "Sad But True" dedykowane było Wielkiej Czwórce, przyznam, że nie rozumiem dlaczego akurat ten utwór. Po nich trzeci i ostatni kawałek z ostatniej płyty "All Nightmare Long". I za to Metallice chwała, ze koncert ten nie był promocją przeciętnej najnowszej płyty a przekrojem przez cała twórczość. Tylko, że nie o taki przekrój mi chodziło. Kolejne wielkie przeboje wzbogacony efektami "One" i "Master of Puppets" zrobiłyby na mnie wrażenie gdyby nie to, że oba usłyszałem w 2008 roku. Zagrany po nich "Blackened" z płyty "... And Justice For All" był jednym "nowym" (nie granym poprzednio) utworem w tej części koncertu. "Nothing Else Matters" oraz "Enter Sandman" też słyszeliśmy poprzednio. Podczas "Notthing Else Mattersr" James Hetfield zaprezentował kostkę z logami czterech zespołów i napisem "The Big 4", ale nie mogło to zrekompensować tego jak potraktowano pozostałe zespoły. Wydaje mi się nawet, że podczas wymieniania zespołów pominął Megadeth. Po krótkiej przerwie czas na bisy. Tak jak poprzednio zaczęli od coveru tym razem zamiast Misfits usłyszeliśmy utwór Queen "Stone Cold Crazy". Po nim rzadko grany na koncertach "Hit The Lights" z pierwszej płyty i na zakończenie, co będę powtarzał do bólu identycznie jak w 2008 roku w Chorzowie "Seek & Destroy". Na 18 utworów 9 zagrali także 2 lata temu. Przyznacie, ze to zdecydowanie za dużo. Po koncercie Hetfield komplementował fanów, ale przebił go Robert Trujillo krzycząc piękną polszczyzną jedno słowo - "Zajebiście!". Szkoda jednak, że tak nie było.

Trudno jednoznacznie ocenić ten festiwal. Ten sam problem mam z oceną występu Metalliki na tle pozostałych, bo warunki dostali od organizatorów o wiele lepsze. Jeśli ktoś jest fanem Metalliki a reszta była dla niego tłem to będzie zadowolony o ile nie był na koncercie w Chorzowie w 2008 i o ile lubi ostatnia płytę "Death Magnetic" (Ja byłem w 2008 i nie lubię nowej płyty). Jak ktoś lubi całą Wielką Czwórkę lub któryś zespół z 3 pozostałych, ten odczuł niesmak i niedosyt. Jeśli traktować resztę Wielkiej Czwórki jako supporty, to potraktowane zostały wyjątkowo dobrze, bo działały podczas ich koncertów boczne telebimy. Tylko wtedy należy zadać pytanie, czemu koncert reklamowany był początkowo jako koncert Wielkiej Czwórki a nie koncert Metalliki. Z tego punktu widzenia zespoły te potraktowane zostały po macoszemu: bardzo krótkie sety, gra w pełnym słońcu, słabsze nagłośnienie, brak głównego telebimu, a do tego wszystkie efekty zarezerwowane były dla Metalliki. Widać organizatorzy koncertów z Live Nation nie dojrzeli jeszcze do uświadomienia sobie, że gwiazda wieczoru może być więcej jak jedna. (Tytułem uzupełnienia 3 dni później na Wiankach w Warszawie organizatorzy potrafili tak samo nagłośnić wszystkie zespoły i pozwolili korzystać im w pełni na równych prawach z infrastruktury sceny).

Podsumowując, szału nie było. Źle dobrany support, trzem wielce zasłużonym zespołom nie dano zaprezentować się tak jak na to zasługiwały, a na dodatek Metallica zagrała set bardzo podobny do tego sprzed 2 lat. Ocenę jednak podnosi fakt, że tego dnia w Warszawie miała miejsce rzecz historyczna. Pierwszy raz w historii wszystkie zespoły z Wielkiej Czwórki Thrash Metalu zagrały na jednej scenie. Fani thrash metalu na całym świecie czekali na to kilkadziesiąt lat i nastąpiło to w Warszawie, w Polsce (jeszcze rok temu bym nie uwierzył, że takie coś będzie możliwe, a co dopiero w to, że stanie się to w Polsce). Dlatego bez względu na organizację i poszczególne występy wydarzenie to przeszło do historii i ja tam byłem i za jakiś czas to będzie dla mnie z tego festiwalu najważniejsze.

Michał Sroczyński - plcnlc


Setlisty:

Metallica
1. Creeping Death
2. For Whom The Bell Tolls
3. Fuel
4. The Four Horsemen
5. Fade To Black
6. That Was Just Your Life
7. Cyanide
8. Sad But True
9. Welcome Home (Sanitarium)
10. All Nightmare Long
11. One
12. Master Of Puppets
13. Blackened
14. Nothing Else Matters
15. Enter Sandman
16. Encore:
16. Stone Cold Crazy (Queen cover)
17. Hit The Lights
18. Seek & Destroy

Slayer
1. World Painted Blood
2. Jihad
3. War Ensemble
4. Hate Worldwide
5. Dead Skin Mask
6. Angel of Death
7. Beauty Through Order
8. Disciple
9. Mandatory Suicide
10. Chemical Warfare
11. South of Heaven
12. Raining Blood

Megadeth
1. Holy Wars... The Punishment Due
2. Hangar 18
3. Take No Prisoners
4. Five Magics
5. Poison Was the Cure
6. Lucretia
7. Tornado of Souls
8. Rust in Peace... Polaris
9. Headcrusher
10. Sweating Bullets
11. Symphony Of Destruction
12. Peace Sells/Holy Wars

Anthrax
1. Caught in a Mosh
2. Got the Time (Joe Jackson cover)
3. Indians
4. Heaven and Hell (Black Sabbath cover)
5. Antisocial (Trust cover)
6. Madhouse
7. Only
8. Efilnikufesin (N.F.L.)
9. I Am The Law

Behemoth
1. Ov Fire and the Void
2. Demigod
3. Conquer All
4. Alas, Lord Is Upon Me
5. At the Left Hand ov God
6. Slaves Shall Serve
7. As Above So Below
8. Chant for Eschaton 2000


Komentarze
#1 | plcnlc dnia 24 czerwiec 2010 18:08:14
a w Bułgarii http://www.youtube.com/watch?v=IwXgt45twJA
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
 

Metal Mundus na Facebooku
GŁÓWNI PARTNERZY




























Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Aktualnie online
Top Gości online: 9

Top Użytkowników online: 0

Top Łącznie użytkowników: 453
Top Najnowszy użytkownik: bridge
Recenzje
CELEBRATION - Performers My Soul
MOROWE - S
EVILUTION - Race Of Hate
BENEDICTION - Organised Chaos
STATE URGE - Confrontation
BENEDICTION - Transcend The Rubicon/ The Dreams You Dread
BENEDICTION - Subconscious Terror/ The Grand Leveller
EXLIBRIS - Aftereal
DEVIL'S NOTE - Last Cut EP
MAJALIS - Cathodic Black EP
ALL ALONE - All Alone EP
TRIGGERFINGER - By Absence of the Sun
PALM DESERT - Pearls From The Muddy Hollow
MANIFESTING - Descension Through The Seven Forbidden Seals
EVILNIGHT - Stormhymns Of Filth
OCTOBER 31 - Bury The Hatchet
SODOM - Sacred Warpath
BATTLEAXE - Power From The Universe
NONAMEN - Obsession
CETI - Brutus Syndrome
RIOT V - Unleash The Fire
DR MISIO - Pogo
więcej recenzji
Wywiady
NETHERFELL
INCARNATED
GALLILEOUS (Stona)
KAT & RK (Roman Kostrzewski)
DEAFSTONED
CETI (Grzegorz Kupczyk) 2014
KRUK (Brzychcy, Nowak, Nawara, Kuryś, Kańtoch)
FRONTSIDE (Demon & Daron)
TURBO (Wojciech Hoffmann)
więcej wywiadów
Relacje z koncertów
FOLK FEST 2014 - Fabryka/ Kraków
ŻYWIOŁAK, Fifidroki - Rudy Goblin/Katowice
GRAVE DIGGER + Heavatar + Nitrogods - Masters Of Rock Cafe, Zlin / Czechy
Winter MASTERS OF ROCK 2014 - Hala Euronics, Zlin / Czechy
MONO, HELEN MONEY - Hydrozagadka/ Warszawa
SAXON, Skid Row, Halcyon Way - Progresja Music Zone/Warszawa
SÓLSTAFIR - Blue Note/Poznań
TRIGGERFINGER, Straight Jack Cat - Fabryka/Kraków
SAINT VITUS, ORANGE GOBLIN, Belzebong - Fabryka/Kraków
BLINDEAD, MOAFT, Moanaa - Eskulap/Poznań
THAW, Outre, Entropia - Korba/Katowice
OPETH, ALCEST - Progresja/Warszawa
Konfrontacje Rockowe wRock 2014 - Hala Orbita/Wrocław
ANATHEMA - Progresja/Warszawa
MOANAA, Fleshworld - Rude Boy/Bielsko-Biała
ACID DRINKERS, Strain - Kwadrat/Kraków
PENDRAGON - Blue Note/Poznań
więcej relacji
Recenzje książek
BLACK SABBATH. Ozzy i inni... - Chris Welch
SLAYER. Bez litości - Jarek Szubrycht
IREK DUDEK. Ziuta blues - Marcin Babko
THE ROLLING STONES. A musical biography - Murry Nelson
CHORY NA BLUESA - Jan Skaradziński, Mariusz Szalbierz
SZWEDZKI DEATH METAL - Daniel Ekeroth
TADEUSZ NALEPA. Breakout absolutnie - Wiesław Królikowski
42 ROZMOWY - Piotr Kaczkowski
FREDDIE MERCURY I JA - Jim Hutton, Tim Wapshott
YOKO I JOHN. Dni, których nigdy nie zapomnę - Jonathan Cott
OZZY. Unauthorized - Sue Crawford
DOLA IDOLA - Marian Butrym
FELIETONY
CO Z TYM KATEM?
WACKEN OPER AIR (2014) - zapowiedź festiwalu
Z ALBUMU ROCKFANA LATA 1990-2010 - CZ. 8 - LAKE OF TEARS
Z ALBUMU ROCKFANA LATA 1990-2010 - CZ. 7 - ABRAXAS
Z ALBUMU ROCKFANA LATA 1990-2010 CZ. 6 - LANDBERK - One Man Tell’s Another
więcej artykułów
Biografie
HELL - Do piekła i z powrotem
MASTERPLAN - Spirit Never Die
BON JOVI - krótka biografia zespołu
YATTERING - czyli historia pewnego nieodżałowanego zespołu
MOONSPELL - Księżycowa atmosfera
więcej biografii
Polecamy koncerty:




















Top Top  12,970,727 unikalne wizyty  Top Top