Sklep Metal Mundus

UWAGA: nowe tytuły, nowi wydawcy! Ponad 700 płyt już w sklepie!!!
METAL MUNDUS TV

EGOISTIC
NOISE DICKS
XPRESSIVE
Polecamy/Patronujemy














Galerie


Polecamy koncerty







































Nawigacja
Artykuły » Relacje - 2010 » 2010.05.27 - AC/DC, Dżem - Lotnisko Bemowo/ Warszawa
2010.05.27 - AC/DC, Dżem - Lotnisko Bemowo/ Warszawa
AC/DC w Polsce czyli spełnienie marzeń


Już na wiele godzin przed koncertem pod lotniskiem zbierały się tłumy fanów. Na polanie przed lotniskiem można było napić się piwa z pobliskiego monopolowego (przejeżdżającej tuż obok policji to nie przeszkadzało), czy też kupić świecące rogi AC/DC za 1/5 ceny. Zebrało się tam sporo osób i nastąpiła integracja ekip z różnych miast, a nawet państw. Jak na koncert w Polsce bardzo dużo było obcokrajowców, co chwila można było usłyszeć ludzi mówiących w coraz to innym obcym języku.

Na teren lotniska oraz na sektory zaczęto wpuszczać długo przed zapowiadanymi godzinami. Pierwsze, co rzucało się w oczy na terenie koncertowym, to duża ilość stoisk z żywnością i napojami oraz wydzielone strefy z piwem. Te ostatnie warte są podkreślenia, bo na stadionach obowiązywał zawsze zakaz jego spożywania. Do tego jego cena (6 PLN) nie była wygórowana. Tyle plusów, a teraz minusy. Przerażające ceny pamiątek (50 PLN za rogi lub za plakat). Strefa I była zbyt duża w porównaniu do ilości sprzedanych na nią biletów. Scena była za wysoko, przez co osoby z pierwszych rzędów I strefy nie widziały, co się na niej dzieje, za to telebimy były zbyt nisko i osoby z pierwszych rzędów II strefy nie wiedziały na nich nic więcej, niż z samej sceny. Miejsca siedzące zaczynały się zbyt wcześnie, przez co osoby ze skrajnych rzędów musiały oglądać scenę z kąta 0 stopni. Strefa II podzielona była barierkami na kolejne strefy równoległe do sceny, w czasie koncertu można było się przekonać, że ten pomysł był chybiony.

Teraz kwestia publiczności. O ile na polanie panowała przyjaźń i braterstwo, o tyle pod sceną walka o miejsca rozpoczęła się już przed supportem. Co chwila dało się zauważyć wszechobecne wyzwiska, pyskówki i przepychanki. Chyba AC/DC stało się zbyt popularne, bo zachowanie publiki na tym koncercie bardzo różniło się od tego, co dzieje się na większości koncertów rockowych i metalowych.

Od 17.00 organizatorzy męczyli nas puszczaną nieustannie audycją o treści: Rozpacz, Smutek, Cierpienie - Wyślij SMS o treści pomagam na numer. Wiem, że zbiórka na szczytny cel, ale 2,5 godziny takich komunikatów to już była przesada.

Dżem zaczął punktualnie o 19.30. Zaczęli od dość energicznego wykonania utworu "Powiał Boczny Wiatr", co dawało nadzieję na to, że dostosują się w miarę możliwości do gwiazdy wieczoru i zagrają szybsze niż zwykle kawałki. Niestety tak się nie stało już 3 utwór, jakim był "Sen o Victorii" pokazał, że Dżem przed AC/DC to zdecydowanie chybiony pomysł. Usłyszeliśmy jeszcze m.in. utwory "Strach", "Czerwony jak Cegła", "Wehikuł Czasu", "Harley Mój" oraz najbardziej hard rockowy utwór w repertuarze Dżemu - "Jak Malowany Ptak". Po godzinie zeszli ze sceny. Koncert taki sobie, (zwłaszcza, że jak zawsze support jest wyciszony) niepasujący zupełnie do gwiazdy wieczoru.


Tuż po 21 przyszła pora na AC/DC. Po znanej z teledysku wizualizacji na scenie pojawiła się lokomotywa i zaczęli od utworu z nowej płyty, czyli "Rock n' Roll Train". Wtedy pod barierkami II strefy zaczęło się dziać coś, czego jeszcze nie widziałem. I nie mam na myśli niestety nic pozytywnego. To nie było nawet ekstremalne pogo. Ludzie zaczęli się przepychać na siłę taranując innych. Nie było nawet tradycyjnego podnoszenia ludzi, którzy się przewrócili. Prawdopodobnie zbyt duża popularność AC/DC ostatnimi czasy w ESCE rock i Mtv spowodowała, że przyszli także zupełnie inni ludzie niż zwykle. Niektórzy poszli jeszcze dalej z agresją i debilizmem. Pozdrawiam w tym momencie pana w dresie, który rzucił panią w średnim wieku w dziecko. Jak to określiła jakaś pani: "to już nie jest zabawa, a skrajny debilizm." Wtedy też ujawniły się kolejne błędy organizacyjne. Z najbardziej ekstremalnych zamieszek nie było jak uciec, bo z każdej strony otaczały ludzi barierki. Na domiar złego dźwięk z głośników na początku drugiej strefy był po prostu fatalnej jakości. Nie mogę powiedzieć nic więcej o pierwszych kilku utworach ("Hell Ain't a Bad Place to Be", "Back in Black"), bo walczyłem wtedy o przeżycie w największym tłumie.

Kiedy udało mi się przejść trochę do tyłu zauważyłem, że lepiej jest tam z dźwiękiem. Niespecjalnie lubiany przeze mnie utwór "Big Jack" z ostatniej płyty "Black Ice" spodobał mi się bardziej niż poprzednie, prawdopodobnie przez lepsze warunki do jego słuchania. Po nim zagrali jeden z moich ulubionych utworów "Dirty Deeds Done Dirt Cheap", oraz pełen efektów specjalnych "Shot Down in Flames". Po tych utworach odszedłem jeszcze dalej od sceny i wtedy poprawiła się jeszcze jakość dźwięku oraz widoczność na scenę.


"Thunderstruck" znają wszyscy, więc wszyscy odśpiewali razem z zespołem. "Black Ice", tak jak wszystkie utwory z ostatniej płyty pokazywał, kto jest fanem AC/DC dłużej jak od 2009 i medialnej promocji zespołu, a kto znalazł się tu przez przypadek, bo usłyszał nową płytę w ESCE Rock. Podczas gdy ci pierwsi nie reagowali na nowe utwory zbyt entuzjastycznie, ci drudzy bawili się przy nich najlepiej.

Podczas "The Jack" najpierw kamerzysta wyszukiwał atrakcyjnych dziewczyn wśród publiki (ponownie podczas "You Shook Me All Night Long"), a następnie mieliśmy striptiz w wykonaniu Angusa. "The Jack" to jeden z tych utworów, których wykonanie tego dnia wszyscy zapamiętają najlepiej. Następnie dzwon, który od początku wisiał nad sceną zjechał w dół i zaczęło się "Hells Bells". Po jego zakończeniu fani domagali się utworu "T.N.T", ale musieli na niego jeszcze poczekać. Najpierw usłyszeliśmy "Shoot to Thrill", a następnie kolejny kawałek z nowej płyty "War Machine". Nie wiem, co niektórzy widzą w tym utworze, ale nie będę narzekał, bo jak na trasę promująca ostatnią płytę było z niej naprawdę niewiele utworów. Przyszła pora na klasyki "High Voltage", "You Shook Me All Night Long" oraz wyczekiwane przez wielu "T.N.T.", podczas którego niejednokrotnie brakowało Brianowi głosu.


Pod koniec koncertu, gdy poszedłem na sam tył, za cały tłum, przecierałem oczy ze zdziwienia, bo z tamtego miejsca widać było doskonale nie tylko telebimy, ale nawet to, co się działo na scenie, a jakość dźwięku była wprost rewelacyjna. Szkoda, że nie byłem tam od początku, bo usłyszałem i zobaczyłem tak dobrze tylko "Whole Lotta Rosie" z udziałem nazwijmy to lalki-tancerki, oraz "Let There Be Rock", które było moim zdaniem zdecydowanie najlepszym wykonaniem tego dnia. Na koniec jednak Angus zagrał zbyt długą solówkę, która na początku rewelacyjna, pod koniec nie dość, że zrobiła się nudna to przestała nawet odpowiednio brzmieć.

Bisy rozpoczęły się niemal natychmiast po zakończeniu głównej części koncertu. Niestety zawiodło mnie bezbarwne wykonanie "Highway to Hell". "For Those About to Rock (We Salute You)" wypadło na szczęście lepiej. Wystrzały z armat, pokaz sztucznych ogni i koncert AC/DC przeszedł do historii.

Nie mogę do tej pory zrozumieć, jak oni w tym wieku potrafią mieć w sobie tyle mocy i energii, zaprzeczają prawom natury oraz powszechnej wiedzy z medycyny. Dwie godziny na scenie bez chwili wytchnienia, a kondycji Angusowi pozazdrościć może niejeden 18-latek. Żałuję, że na początku poszedłem jak najbliżej sceny, przez co musiałem słuchać pierwszych piosenek w kiepskiej jakości i niekomfortowych warunkach, ale przynajmniej wiem, gdzie zając miejsce na Sonisphere. Po koncercie wszystkie bramki, siatki i tym podobne zostały zdjęte, co umożliwiło zupełnie bezproblemowe opuszczenie lotniska, za co dla organizatorów olbrzymi plus, bo jest to rzecz niespotykana niestety na polskich koncertach.


Jeszcze kilka informacji na koniec. Polski koncert był uboższy w efekty specjalne niż te, których fragmenty widziałem/o których czytałem. Jeśli ktoś chciał kupować bilety na I strefę na koncerty na Lotnisku na Bemowie, niech to jeszcze raz przemyśli, bo wszyscy moi znajomi, którzy byli w I strefie żałowali, że zapłacili za bilety prawie 2 razy więcej. Na pewno warto było spełnić marzenie i pojechać na AC/DC, lekki niedosyt (przez sprawy organizacyjne i zachowanie publiczności) jednak pozostał.

Setlisty:

Dżem (nie w kolejności)

Powiał Boczny Wiatr
Diabelski Żart
Sen o Victorii
Strach
Gorszy Dzień
Czerwony Jak Cegła
Harley Mój
Jesteś Nie Dla Mnie
Jak Malowany Ptak
Wehikuł Czasu

AC/DC

1. Rock 'N Roll Train
2. Hell Ain't A Bad Place To Be
3. Back In Black
4. Big Jack
5. Dirty Deeds Done Dirt Cheap
6. Shot Down In Flames
7. Thunderstruck
8. Black Ice
9. The Jack
10. Hells Bells
11. Shoot To Thrill
12. War Machine
13. High Voltage
14. You Shook Me All Night Long
15. T.N.T.
16. Whole Lotta Rosie
17. Let There Be Rock
------
18. Highway To Hell
19. For Those About To Rock (We Salute You)


Michał Sroczyński - plcnlc
Fot. Robert Bukowski

Więcej zdjęć w Galerii Metal Mundus: TUTAJ
Komentarze
#1 | Ray dnia 01 czerwiec 2010 11:08:24
Cieszę się, że to napisałeś, bo ja musiałbym opisać przeogromnego lizaka!
Zresztą komuś, kto czekał na tę kapelę prawie 30 lat, to gdyby nawet zagrali nogami, też zapewne by się podobało.

Jako osoba wątłej postury i do tego chora, z założenia stanąłem za tłumem, więc widziałem i słyszałem rewelacyjnie.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
 

Metal Mundus na Facebooku
GŁÓWNI PARTNERZY




















Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Recenzje
ALASTOR - Waldmark
ACRANIA - Totalitarian Dystopia
DEFECT DESIGNER - Ageing Accelerator
BOUND BY FATE - Staedfast
EPITOME - autoe'ROT'icism
GORTHAUR - XX
RED SCALP - Rituals
DEALER - Dealer
NAWATHER - Wasted Years
HUMAN BAZOOKA - Highflyer
TSA - Proceder
AFFLICTION GATE - Dying Alone EP
BRAIN CONNECT - Think Different
AGGRAVATOR - Populace Destructor
LADDER DEVILS - Clean Hands
MEGADETH - Dystopia
CRIMSON ROCKETS - Crimson Rockets
RESURRECTURIS - Nazienda
ARMIA - Toń
SWEAR THE EMPRESS - Swear The Empress
ARLON - Mimetic Desires
CETI - From Vault To Universe
PRIMITIVE MAN - Scorn

więcej recenzji
Wywiady
VOTUM (Zbigniew Szatkowski, Adam Kaczmarek)
DRACONIAN (Anders Jacobsson)
SNAKECHARMER (Laurie Wisefield)
Victorians - Magiczna podróż w świat subtelnych dźwięków
WOJCIECH HOFFMANN - Spowiedź zza okien
ZELARATH
RED SCALP (Jędrek Wawrzyniak)
NETHERFELL

więcej wywiadów
Relacje z koncertów
STONED JESUS, Dopelord, Sunnata - Hydrozagadka/Warszawa
SWEDEN ROCK FESTIVAL 2015 - Sölvesborg/Szwecja - CZĘŚĆ II
SWEDEN ROCK FESTIVAL 2015 - Sölvesborg/Szwecja - CZĘŚĆ I
LUCA TURILLI's RHAPSODY - Klub Alibi / Wrocław
RAGE - Music Club Barrak / Ostrava
VADER - Zmiana Klimatu/ Białystok
Dockmetal 2015 - Overkill, Sanctuary i in. - B90/ Gdańsk
BelzebonG, Octopussy, Minetaur, Sturmovik - Sen Pszczoły/Warszawa
ARKONA, Heidevolk, Metsatöll, Dalriada, Jar - Fabryka/Kraków
HOODED MENACE, Mourning Beloveth, Shores of Null - Ciemna Strona Miasta/ Wrocław
NIGHTWISH + Arch Enemy + Amorphis - Tip Sport Arena / Praga
CRIPPLED BLACK PHOENIX - Blue Note/Poznań
Winter MASTERS OF ROCK 2015 - Hala Euronics / Zlin
ACID DRINKERS, SIQ, Fix Up - Fabryka/Kraków
CARCASS + Obituary + Napalm Death + Voivod + Herod - Progresja / Warszawa
CRADLE OF FILTH + Ne Obliviscaris + SickNest - Mega Club / Katowice
DELAIN + The GENTLE STORM + Amberian Dawn - Progresja Music Zone / Warszawa
EPICA + Eluveitie + Scar Symmetry - Hala Wisły/Kraków
CLOSTERKELLER, Cabineth - Rotunda/Kraków
ANNIHILATOR, Harlott, Archer - Fabryka/Kraków
ANNIHILATOR + Archer + Harlott - MOR Cafe/Zlin
PARADISE LOST + Lucifer - Alibi/Wrocław
Wacken Open Air 2015 część pierwsza - Wacken/Niemcy
Wacken Open Air 2015 część druga - Wacken/Niemcy
STRATOVARIUS + Gloryhammer + Divine Ascension - Fabryka/Kraków
FOLK FEST 2015 - Alibi/ Wrocław
SOULSTONE GATHERING - Rotunda/Kraków
MACHINE HEAD - Fabryka/Kraków
ROSETTA - Hydrozagadka/Warszawa
CAMEL - MTP/Poznań

więcej relacji
Recenzje książek
PINK FLOYD. Prędzej świnie zaczną latać - Mark Blake
DIRE STRAITS. Sułtani swingu - Michael Oldfield
Sex, drugs and rock'n'roll... i inne kłamstwa - Duff McKagan
Kubatura czyli Elektryczne Wagary - Kuba Sienkiewicz
JAROCIN w obiektywie bezpieki - Lesiakowski, Perzyna, Toborek
KEITH RICHARDS. Niezniszczalny - Victor Bockris
SLAYER. Krwawe rządy - Joel McIver
Mocne uderzenie. Czerwono-czarni. Niebiesko-czarni - Marek Gaszyński
LED ZEPPELIN. Historie największych utworów - Chris Welch
Chwile, których nie znamy. Opowieść o Marku Grechucie - Marta Sztokfisz
METALLICA. Tom 2. Prosto w czerń. 1991-2015 - Brannigan & Winwood
Alfabet muzyczny - Sierocki & Górka
Byłem gitarzystą Niemena - Jaśkiewicz & Górka
MARTIN GORE. Depeche Mode - Plauk & Bosse
FELIETONY
PRZEWODNIK PO KONCERTOWYCH PŁYTACH DEEP PURPLE
WACKEN OPER AIR 2015 - zapowiedź festiwalu
CO Z TYM KATEM?
Z ALBUMU ROCKFANA LATA 1990-2010 - CZ. 8 - LAKE OF TEARS
Z ALBUMU ROCKFANA LATA 1990-2010 - CZ. 7 - ABRAXAS
Z ALBUMU ROCKFANA LATA 1990-2010 CZ. 6 - LANDBERK - One Man Tell’s Another
więcej artykułów
Biografie
HELL - Do piekła i z powrotem
MASTERPLAN - Spirit Never Die
BON JOVI - krótka biografia zespołu
YATTERING - czyli historia pewnego nieodżałowanego zespołu
MOONSPELL - Księżycowa atmosfera
więcej biografii
Polecamy koncerty:
















Top Top  17,845,922 unikalne wizyty  Top Top