
01. Arctic Circle Daydreaming (01:16)
02. Forever Metalized (04:19)
03. Far Down Under The Ground (04:19)
04. Reptilization (04:09)
05. The Last Of The Mountain Kings (04:57)
06. Denim & Leather (03:55)
07. Ultima Thule (06:48)
08. Siege Of Syracuse (05:22)
09. Back Home (03:50)
10. Once Given Up For Lost (03:42)
SKŁAD:
Ronnie König bas)
Ludek Struhař (wokal)
Ado Kaláber (gitara)
Filip Koluš (gitara)
Jano Tupy (klawisze)
Robert Jarsky (perkusja)
Zacznę od narzekania. Siedzę ostatnio w domu z powodu choroby, mam zatem sporo czasu, by posłuchać muzyki i napisać kilka recenzji. NIESTETY większość promówek, jakie do nas docierają, zawierają muzykę od death metalu do jeszcze bardziej ekstremalnych odmian. Oczywiście zdarza mi się skusić i na takie płyty, ale ZDECYDOWANIE BRAKUJE mi płyt z muzyką hard rockową i heavy metalową.
Dlatego promo grupy Vindex zajaśniało niczym największy skarb wśród mnóstwa zbędnego żelastwa. Nie słyszałem wcześniej tej nazwy. Okazało się, że grupa jest czesko-słowackim projektem, w skład którego wchodzą członkowie zespołu Signum Regis ( w tej grupie rolę wokalisty pełni sam Göran Edman), którzy dokooptowali do współpracy znakomitego wokalistę Ludeka Struhařa oraz znakomitego słowackiego gitarzystę Filipa Koluša.
Muzyka zaś to najwykwintniejszy starusieńki niemiecki heavy metal, kojarzący się najbardziej z dokonaniami Running Wild i Grave Digger. Zresztą były gitarzysta tego ostatniego Manni Schmidt zagrał gościnnie w kawałku „Reptilization”.
Zaczynają krótkim intro, które wprowadzić ma nas w szczególny nastrój średniowiecznych wyobrażeń o Ultima Thule (czyli nieznanego landu, który miał się mieścić gdzieś na północ od Europy, czasami kojarzonego z Islandią lub Grenlandią). Po tym chłodnym wprowadzeniu panowie ruszają ostro przebojowym, żywcem wyjętym z albumów Running Wild, kawałkiem „Forever Metalized”. Już w tym utworze dają o sobie znać ponadprzeciętne umiejętności wokalne Ludeka oraz talent wirtuozerski Filipa Koluša, którego solówki zarówno w tym (świetnie wmieszany fragment z Peer Gynta), jak i w kolejnych kawałkach są bez wątpienia jednym z największych plusów tej płyty.
Kolejne kawałki utrzymane są już raczej w średnich tempach, trzeci na liście kojarzyć się może z Over Kill zmieszanym z Grave Digger. W numerze szóstym „Denim & Leather” znów jest szybcież, a po nim dostajemy zaczynający się basem w stylu Megadeth utrzymany w średnim tempie kawałek tytułowy „Ultima Thule”, w którym na tle delikatnych klawisze, panowie proponują nam cięższy riff i znów oryginalną solówkę Filipa oraz całkiem miłe solo lidera grupy, basisty Ronnie’go Königa. „Siege of Syracuse” to powrót do „runningowego” klimatu. Od reszty płyty odstaje nieznacznie kawałek „Back Home”, zaśpiewany w inny sposób, trochę „czystszym” głosem, zdecydowanie najbardziej nijaki na świetnej płycie. Album kończy się ostrym heavy metalowym hiciorem „Once Given Up For Lost”
Być może znów będę bezkrytyczny, ale dla mnie to płyta, jakiej potrzebowałem od dawna, płyta, jaką chciałbym kupować i słuchać każdego dnia. Album pełny pod każdym względem, zaczynając od świetnych kompozycji Ronni’ego Königa, znakomitych solówek Filipa, cudnych wrzasków Ludeka, znakomitych umiejętności technicznych wszystkich muzyków, rewelacyjnej produkcji (masteringiem zajął się Greg Rely, znany ze współpracy z Machine Head, Fear Faktory i Impelliteri. Tchnął ducha nowoczesności, dołożył pazura tej ogranej w sumie muzyce i dzięki temu wyszła perełka).
Niech inni szukają sobie innych znanych lub nieznanych lądów. Ja nie mam takiej potrzeby, ja już znalazłem.
A jedyny minus, jaki mam ochotę przyznać grupie byłby tylko za to, że dopiero teraz dali o sobie znać!!!
10/10
Ray
VINDEX
|