
1."Begin" - 0:49
2."The Sirens' Song" - 3:09
3."Feed Them to the Pigs" - 2:33
4."Carrion" - 3:10
5."Five Months" - 4:04
6."Boneyards" - 3:14
7."Idols and Anchors" - 3:50
8."Moments in Oblivion" - 1:44
9."Breaking Point" - 3:37
10."Dead Man's Chest" - 3:22
11."Frostbite" - 3:32
12."Horizons" - 5:35
SKŁAD:
Winston McCall (Wokal)
Ben Gordon (Perkusja)
Jeff Ling (Gitara)
Luke Kilpatrick (Gitara)
Jia O'Connor (Bas)
Sam siebie zadziwiłem, bo biorąc pod uwagę ilość moich tekstów, a w dodatku o metalcore.., ta recka powinna już daaawno ujrzeć światło dzienne. Nie wiedzieć czemu przez co najmniej długi, bo kilkuletni czas przekonany byłem, iż ''Horizons'' już zrecenzowałem. Pamięć okazuje się, że jednak mnie zawodzi (a to nie najlepszy znak), lecz mimo to radzę sobie raczej świetnie, porównywalnie do tego jak radzili (i radzą sobie nadal) Australijczycy z Parkway Drive na ich ostatnim jak do tej pory krążku ''Horizons''.
Fanom gatunku materiał znany, i przesłuchany do dosłownego zerzygania. Innym, być może Tobie, spodoba się również w całości, od początku aż do samego końca. I nie są to czcze słowa, gdyż o dziwo, nawet jak na taką muzykę, oni sami wyklarowali sobie własny, indywidualny i kompletnie nie do podjebania styl, łączący w sobie hardcore/punkowy luz, metalowe pierdolnięcie, i pyszne, słodkie melodie, sprawiający, iż chce się do nich wracać. Nie ma to tamto, ''Horizons'' niestety (!) zabija w całej swej rozciągłości, i choćbym chciał się oprzeć innemu wrażeniu, takowego jednak nie ma. Szybki, niezwykle przebojowy, brutalny, pełen wspaniałych melodii, i rozwalających breakdownów, brnący ciągle do przodu – takim krążkiem jest ''Horizons''. Brutalność aż kipi z podsycanego blastem ''Boneyards'', zaś ''Carrion'' to metalcore'owy hymn, ze świetnym, ''emo'' tekstem, oraz genialnym refrenem, który każdy szanujący się metalcore'owiec (he,he) winien znać. ''Idols and archons'' rozwija się w iście zawrotnym tempie, by zaskoczyć potężnie brzmiącym breakdownem – i tak można pisać dalej. Niezależnie od tego czy to ''Dead Man's Chest'', nieco wolniejszy, masywny, ale wciąż piekielnie brutalny kolejny hymn (początkowy breakdown!!), czy wbijający w glebę, niezwykle szybki i rozpoczynający się tappingowaną solówką ''Breaking Point'', jest czym się jarać. Zresztą, każdy fan gitarowego grania znajdzie tu coś dla siebie – zarówno fajne rozwiązania rytmiczne, pauzy, flażolety (typowe dla PD), a przede wszystkim melodie.
Wokalnie również jest fajnie, może minimalnie zbyt jednostajnie, ale nie aż tak jak choćby w przypadku kolegów z August Burns Red, Winston potrafi również całkiem melodyjnie zaryczeć (''Carrion''), jak i niemalże deathcore'owo ryknąć (''Dead man's chest''). Typ ma głos nie od parady i doskonale o tym wie, a na ''Horizons'' słychać znaczący progres od czasu wydania ''Killing with a smile''. O jakości Parkway Drive w roku pańskim 2007 zadecydowało również perfekcyjnie wyważone i zrealizowane iście po mistrzowsku brzmienie. Zresztą Australijczykami zajmował się jeden z ojców metalcore'a, nasz właściwie ''rodak'' – Adam Dutkiewicz, gitarzysta, założyciel, i główny kompozytor chyba najbardziej wpływowego na całej tej scenie Killswitch Engage. Adaś niejednokrotnie mówił (zwłaszcza na wydanym rok temu dvd Parkwayów), że praca nad tym albumem, jak i z tym zespołem była dla niego po pierwsze: frajdą, a po drugie: sprawdzianem i wymagającą pracą dla niego samego. Ostateczny szlif nadany przez maestro Dutkiewicza należy do jednych z najlepszych w całej historii gatunku, i po cichu liczę, że i przy miksie jak i masteringu albumu, który ma się pojawić na wiosnę tego roku, mózg Killswitch Engage ponownie zasiądzie do stołu mikserskiego i popracuje nad nimi... Podsumowując, ''Horizons'' to obowiązkowa pozycja dla każdego fana gatunku, jak i dla wszystkich tych, którzy oczekują od metalu czegoś ''nowego'' i całkiem świeżego.
8,5/10
Chain
www.myspace.com/parkwaydrive
|