08. Wrzesień 2010 16:18
Nadchodzące premiery:

7 września:

SERJ TANKIAN
Imperfect Harmonies (Serjical Strike/Reprise Records)

10 września:

ENOCHIAN THEORY
Evolution: Creatio Ex Nihilio (Mascot Records)

THE ABSENCE
Enemy Unbound

KAMELOT
Poetry For The Poisoned

13 września:

Robert PLANT - BAND OF JOY (Universal)

AUTOPSY
The Tomb Within (Peaceville Records)

LINKIN PARK
A Thousand Suns (Warner)

15 września:

MAGNUS
Acceptance Of Death (Witching Hour Prod.)
MOON
Lucifer's Horns (Witching Hour Prod.)
NON OPUS DEI
Eternal Circle (Witching Hour Prod.)
MOROWE
Piekło Labirynty Diabły (Witching Hour Prod.)

17 września:

ANTHRIEL
The Pathway (Lion Music)

MINDSPLIT
Charmed Human Art Of Signifcance (Lion Music)

20 września:

UNSUN
Clinic For Dolls (Avalon/Marquee)

27 września:

DIMMU BORGIR
Abrahadabra (Nuclear Blast Records)

SOUNDGARDEN
Telephantasm (Universal)

1 października:

GRAVE DIGGER
The Clans Will Rise Again (Napalm Records)

22 listopada:

SODOM
In War And Pieces (Steamhammer / SPV)

LABEL

NOWOŚĆ!

W OFERCIE RÓWNIEŻ:

Alastor - Spaaazm


Leasch Eye - V.E.N.I.



The No-Mads - The Age Of Demise

HMP Nr 3 (46) 2010

Polecamy/Patronujemy


Galerie


Współpracujemy

No-Mercy

Proxima

Aria

Pragokoncert

Grimlord

forum metalowe,metal,rock,forum muzyka metal,thrash,heavy,death,stoner

Old Temple

Radio Heavy Metal Attack

Pensees

Reklama

Megadisc

Klimatyczne.pl - dark shop

Klimatyczne.pl - dark shop

ROCK ARSENAL

Spook Records

Wolni Artyści

Dystrybucja

Kathago Records

Metal On Metal Records

ProgRock Records

Scarlet Records

Wyłączna dystrybucja

Black Bards Entertaiment

Burning Star Records

CFTN Distribution

Cruz Del Sur Records

Czar Of Crickets

Epicus Records

Last Entertaiment Production

Lion Music

Melissa Records

Rock It Up Records

Rusty Cage Records

Shredguy Records

Polecamy albumy


STREFA MOCNYCH WIATRÓW - Live


CORRUPTION - Bourbon River Bank
Polecamy koncerty





SHADOW GALLERY - Digital Ghosts (2009 InsideOut)

1.With Honor
2.Venom
3.Pain
4.Gold Dust
5.Strong
6.Digital Ghost
7.Haunted









SKŁAD:
Brian Ashland (Wokal/ Gitara)
Gary Wehrkamp (Gitara/ Bas/ Instr. Klawiszowe/ Wokal/ Perkusja)
Berndt Allman (Gitara/ Bas/ Instr. Klawiszowe/ Wokal)
Carl Cadden- James (Bas/ Wokal)

Goście:
Ralf Scheepers (Wokal/ Track “Strong”)
Clay Barton (Wokal/ Track “Venom”)
Srdjan Brankovic (Gitara/ Track “Strong)
Vivien Lalu (Instr. Klawiszowe/ Track “Gold Dust”)
Joe Nevolo (Perkusja/ Tracks “Venom” i “Gold Dust”)



Shadow Gallery to przybysze zza Oceanu. Pisząc o nich trudno nie wspomnieć o nieżyjącym już, charyzmatycznym wokaliście, który zmarł niespodziewanie na zawał serca w październiku 2008 roku. Mike Baker, bo o nim w tym miejscu mowa, decydował o charakterystyce kapeli, należał do grona jej założycieli, ale przede wszystkim dysponował znakomitym głosem, który na trwałe wpisał się w dzieło Amerykanów. Wydawało się, że po takim uderzeniu zespół potrzebuje czasu, by się ocknąć, podobnie jak bokser po ciężkim nokaucie. Nie tak łatwo znaleźć wartościowego zastępcę, mentalnie gotowego na trudne zadanie, przejęcia roli frontmana w zespole, w którym partie wokalne odgrywały od początku jego istnienia niebagatelną rolę. Obecnie, z perspektywy czasu, można śmiało powiedzieć, że udało się pozyskać właściwą osobę na właściwe miejsce. Więcej, ponownie wokalista stanowi o sile Shadow Gallery, wytycza ścieżki, którymi podążają wytrawni instrumentaliści. „Nowego”, czyli Briana Ashlanda słucha się z niewymuszoną przyjemnością, ponieważ potrafi zapanować nad słuchaczami swoimi pięknie brzmiącymi partiami wokalnymi, ponieważ czyni to w naturalny sposób, a jednocześnie bardzo emocjonalnie, ponieważ świetnie radzi sobie także we fragmentach wielogłosowych, wszelkiego rodzaju chórkach, tak charakterystycznych dla całokształtu twórczości Shadow Gallery. Z łatwością dostosowuje się do karkołomnych zmian tempa, do przełomów rytmicznych, do wyrafinowanych wędrówek po strefach różnorodnych nastrojów. Potrafi właściwie akcentować prog metalową surowość, twardość i dynamikę, a w licznych odcinkach „podrzuca” multum dowodów, że także takie słowa jak delikatność, namiętność, wysublimowanie i uczucia nie są mu w żadnym wypadku obce. Tyle na początek o nowicjuszu w składzie omawianego bandu. Amerykanie wystawili swoich fanów na długą próbę czasu, gdyż od publikacji ich ostatniego albumu „Room V” minęły ponad cztery długie lata. Ale po wysłuchaniu najnowszej produkcji można odetchnąć z ulgą i zdecydowanie powiedzieć, oczekiwanie opłaciło się! Kwartet zachował wszystkie swoje najlepsze cechy rozpoznawcze, które decydują o wielobarwności brzmieniowej ich rockowego przekazu. W pierwszej kolejności należy wspomnieć o złożoności kompozycyjnej utworów, które na kolejnych etapach swojego rozwoju radykalnie zmieniają wizerunek, przechodząc od ciężkiej metalowej techniki do podniosłych pasaży symfoniczności. W tych długich rozdziałach zawarto wszystkie najlepsze cechy gatunku i dodano do nich liczne indywidualne składniki stylu Shadow Gallery. Słuchacz obcuje z progresją i metalem dostojnym, chwilami potężnym, podkreślonym spadającymi z łoskotem kaskadami dźwięku. Między nimi „błąkają” się wyszukane spowolnienia rytmu oraz finezyjne partie solowe, cholernie emocjonalne i urozmaicone. Te emocje to swoisty znak rozpoznawczy, wyczuwalny dla odbiorcy, gdy aspekty techniczne gitarowych czy klawiszowych kwestii przesunięte zostają w „cień”, ustępując miejsca podniosłym tonom, wzruszającym, wywołującym poczucie nieracjonalnej dumy, zahaczającymi o epopeję. Trudno to racjonalnie wyjaśnić, ponieważ te piękne, sugestywne linie bazują na teatrze uczuć, w którym każda scena aż iskrzy od porywów serca, duchowych impulsów, nutek porywających w swojej urodzie i pewnej nieprzewidywalności. Obok tych pierwiastków trudno zapomnieć o melodiach. To fundament twórczości Shadow Gallery. Jest ich tyle, że wywołują zawrót głowy u słuchacza, prowadzone przez energiczne gitary lub „poważny” fortepian, bądź „smyczkowe” keyboardy. Riffy rozrywają wręcz strukturę niektórych fragmentów, są niesamowicie wyraziste, pozostają na długo w pamięci, demolując ład rytmiczny bez szkody dla całości koncepcji. Sukcesem zespołu jest też niewątpliwie łatwość przechodzenia przez różne strefy temp, klimatów, rytmu, szczegółów aranżacyjnych i pasaży instrumentalnych. Te przejścia, cięcia przyciągają permanentnie uwagę fana, wzbudzając „dziecięcą” ciekawość, na zasadzie, a co będzie za chwilę, czym zaskoczą nas muzycy w kolejnym akcie. Stąd ta mozaika tonów tworzy urodziwe konfiguracje pozwalające się zachwycać, konsumować, dając pole do popisu wyobraźni odbiorcy, wysyłając czytelne impulsy do interpretacji. Wszystko to w odpowiednich proporcjach, ułożone harmonijnie, logicznie, bez zbytnich ekstrawagancji, balansując między umiłowaniem detali brzmieniowych a zachowaniem układu specyficznego dla prog metalowej stylistyki.

Album „Digital Ghosts” zawiera siedem kompozycji, bardzo dobrych i znakomitych. W tej drugiej kategorii mieszczą się głównie „With Honor”, Digital Ghost” i „Haunted”, tak się przypadkowo (?) składa, że są to najdłuższe kawałki na płycie, w sumie prawie 30 minut niesamowicie skonstruowanej progresji. Nawet wtedy, gdyby ten krążek miał obejmować wyłącznie te trzy części, należy go posiadać i zachwycać się, zachwycać, aż do euforii. Może ktoś mi zarzucić zbyt egzaltowane tony, ale ta muzyka w pełni na te oceny zasługuje. „Otwieracz” „With Honor” nie pozostawia złudzeń, w czym muzycy czują się najlepiej, ponieważ już ta pierwsza kompozycja potrafi w pełnym wymiarze oddać mocne strony bandu, czyli zachwycające aranżacje, melodyjne pojedynki gitarowe, uderzające pięknem występy instrumentów klawiszowych, melodyjne, niekiedy melancholijne breaks, a całość uzupełniona wybitnymi wielogłosowymi partiami, przywołującymi w pamięci podobne rozwiązania z dorobku niezapomnianego Queen. Elegijne zabarwienie tego hymnu, rycerskość klimatu wzruszają, skracają oddech z dumy, że ponownie rock zasiadł na tronie sztuki muzycznej i to w jakim stylu. Już sam wstęp wskazuje, że mamy do czynienia z rasowym zespołem prog rockowym, który podążając świadomie także metalowymi ścieżkami wcale nie zmierza do mezaliansu, czyli związku wyszukanej sztuki z harmoniczną prostotą metalowym riffów. Ten konglomerat w propozycji Shadow Gallery daleki jest od naiwności i swoistej plebejskości, bliżej mu raczej do arystokratycznych salonów, w których muzykę traktuje się nie jako przystawkę, lecz jako pełnoprawnego uczestnika święta intelektu. Kształtna linia melodyczna i „debiut” rewelacyjnych partii wielogłosowych. Cudownie zaśpiewanych, monumentalnych, wytwarzających odświętność i powagę, choć to „tylko” i wyłącznie muzyka rockowa. Proszę zwrócić uwagę jaki diabeł tkwi w szczegółach, na przykład w szaleńczych pląsach fortepianu w rywalizacji z wodospadem gitarowych dźwięków. Ten fortepianowy drobiazg przemyka gdzieś bokiem, skrada się niezauważenie, ale ile on „waży” w skali wartości tej kompozycji. A po 2:15, gdy utwór ostro wyhamowuje te klasyczne klawiatury przejmują dowodzenie rytmem, by za chwilę, czyli w okolicy 3:10 oddać pole niebiańskim wokalom. Ten sposób prezentacji chwyta dosłownie za serce, wprowadzając liryzm i wrażliwość. Gdy chwilę później całość „rozlewa” się w przestrzeni, pozostaje tylko milczeć i słuchać. Znalazło się także miejsce na smakowite solówki, spowolnienia rytmu i nagłe przyspieszenia, jak w klasyce gatunku. Jakby było mało, czas 7:45 rozkłada słuchacza na łopatki przepięknym melodycznie motywem dyktowanym ponownie przez fortepian. Globalnie, fantazja! Pewnie, że jak to zwykle bywa znajdą się „wybrzydzacze”, którym a to za mało ostrych, dosadnych gitar, a to zbyt miękkie tony. Wiecie co, dajcie spokój, jak macie się czepiać tego mistrzowskiego kawałka, to zamknijcie się w kiblu z mp3 i katujcie się „zgrzewanymi” riffami produkowanymi przez a) gitary elektryczne lub b) przez piłę spalinową marki „Stihl”. Nie jestem ekstremistą, ale pierwszy akt dzieła Shadow Gallery należy „ozłocić” pochwałami i basta! Małe zawahanie i przeskok do finału, czyli dwóch „długasów”, które potęgą brzmienia, kumulacją gitarowych eskapad, klawiszowych orkiestracji i ponownie genialnych linii wokalnych, „rozsiewających” aurę wielkiego spektaklu, magicznego, bombastycznego patetycznego. Chwilami, nastrojowo mam skojarzenia z wielkimi dziełami mistrzów symfonii i opery, na przykład takimi jak Wagner czy Bach (ach te organy!). Może to naciągana „ideologia”, ale nie mogę się powstrzymać od takiej oceny dwóch epopei. Tytułowe ponad 9 minut łączy w sobie ponadprzeciętną energię, trafne scalenie intensywnych keyboardów, pół-akustycznych dźwięków w momentach wolniejszych, kryształowo czystych i chwilami natchnionych „spacerów” po progu i elektrycznych strunach, wyróżniających się motywów melodycznych, oraz przemyślanych breaków (posłuchajcie tylko jednego takiego przełomu, 3:50 w „Digital Ghost”). Zwraca uwagę częsta wymiana „przewodników” rytmicznych i brzmieniowych, od gitary, przez głosy, fortepian, zestaw perkusyjny i basowe punktowanie. Przekazują sobie „sterowanie” kompozycją jak w mistrzowskiej sztafecie, płynnie, proporcjonalnie i z wyczuciem. „Haunted” rozpoczyna się atmosferycznie, refleksyjnie, chóry wielu głosów roztaczają „wonny” feeling. Jest mistycznie, tajemniczo i wyjątkowo spokojnie, statecznie i kontemplacyjnie. Ile w tym naturalnego piękna, ten tylko się dowie, kto posłucha, tonąc w tej rzece lirycznych tonów. Ta swoista „msza” rockowa trwa aż 4:10 sekund, by po przekroczeniu tej granicy wywołać heavy break, który łamie radykalnie ustaloną wcześniej konwencję, nadając kompozycji tempa i ciężkiego metalowego soundu. Godny pochwały jest fakt, że zespołowi udaje się cały czas „nie spuszczać z oka” wspaniałych melodii, które trwają do ostatniego tonu w finale, który nazwać można prog rockową symfonią. Tak kończy się album „Digital Ghosts”. Mój szpagat między numerem 1 a 6 i 7 nie oznacza, że to, co w środku jest mniej spektakularne, odgrywając rolę wypełniacza. Tak w żadnym wypadku nie jest, zapewniam, ponieważ kwartetowi udało się stworzyć projekt bardzo spójny, mimo swojej kompleksowości. Poszczególne elementy pasują do siebie perfekcyjnie i wyrwanie któregoś z nich, zadziałałoby na pewno na szkodę całości. „Venom” nie pozostawia wątpliwości, że od pierwszego taktu do końca rządzi metalowa „mafia” z krótkimi acz gęstymi wstawkami organowymi. Zawrotne tempo, dosyć jednolita linia melodyczna i równa baza rytmiczna dodają utworowi kopa i gonią bez opamiętania w dal. Ozdobnikiem wokalnym jest udział Clay Bartona, udzielającego się za mikrofonem w Suspyre, a linie bębnów aktywnie wspiera Joe Nevolo. Po takim wybuchu, „Pain” sprawia chwilowo wrażenie okładu na skołataną duszę. Jednakże balladowy wstęp to pozory. Po minucie przestrzeń wypełnia ciężki hard rockowy riff, najpierw nieśmiało i niezdecydowanie, ale później z całą mocą. Rytm pulsuje, basowe „wiosło” i perkusja nabijają kolejne „ślady” przy zachowaniu melodyjności. Gitara w duecie w klawiszami prześcigają się w kreowaniu nowych dźwięków. „Gold Dust” jako kolejna dawka pozytywnej energii, wzmocniony zostaje partiami klawiszy sterowanych przez Vivien Lalu (Shadrane) i wulkanicznymi gitarami. Charakterystyczny dla tej kompozycji jest mocny metalowy fundament, na którym klawiatury i gitary konstruują „fikuśne” figury rytmiczne, bębny rozrywają wnętrze utworu, a wokale „hasają” po froncie. „Strong” gościnnie „ubarwiają” gitarzysta Srdjan Brankovic (Expedition Delta), oraz wokalista Ralf Scheepers (Primal Fear) wkraczając na terytorium power metalu. Ani chwili na głębszy oddech, pęd, a gitarowa zawierucha zmiata postrzępione myśli. Oj zrobiło się strasznie metalowo, momentami, szczególnie w tych epickich scenach podobnie do Ayreon Lucassena. Prawdziwa orgia dźwięków. Jednakże ostatnie kilkanaście sekund pozwalają na ochłonięcie, jakby autorzy wysyłali czytelny sygnał, uwaga, za mgnienie oka nadejdzie natchniony finał, pełen czarów. Ale o tym było już wyżej, więc nie będę już „babulił”.

Wydawałoby się, że po albumie „Room V” ta konwencja rocka w wykonaniu Shadow Gallery jakby się wyczerpywała, wyglądało na to, jakby już wszystko w tych ramach stylistycznych zostało „powiedziane”. Po czterech latach okazało się, że można jeszcze piękniej, bardziej melodyjnie, z bardziej eleganckimi liniami wokalnymi, z paletą urozmaiconych dźwięków i wyselekcjonowanym brzmieniem. „Digital Ghosts” zadowoli miłośników udanego połączenia mocnych metalowych tonów z symfoniczno- progresywnym rozmachem. Im częściej słucham tego albumu, tym bardziej mi się podoba i tym więcej drobiazgów udaje mi się „złapać w sieć mojego słuchu”, ku zadowoleniu poczucia estetyki i wrażliwości. A to chyba dobrze świadczy o samym przedstawianym „tworze” artystycznym?

8,5/ 10
Włodek K.



DYSKOGRAFIA:
Shadow Gallery (1992 Magna Carta)
Carved In Stone (1995 Magna Carta)
Tyranny (1998 Magna Carta)
Legacy (2001 Magna Carta)
Room V (2005 InsideOut)
Digital Ghosts (2009 InsideOut)

Komentarze
Brak dodanych komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Nadchodzące koncerty:

11 września:

NAPINKA 10 #9
Camerata Music / Chełm

Zagrają: FAUST AGAIN, DROWN MY WAY, BURN THE WITCH, ONE DAY RISE, BORUTA

11 września:

Płock Cover Festival
Plaża nad Wisłą / Płock

Zagrają: EDGUY, IN EXTREMO, SIRENIA, JELONEK

11 września:

Ino-Rock Festival
Plaża / Inowrocław

Zagrają: ANATHEMA, OZRIC TENTACLES, AIRBAG, VOTUM

18 września:

Turbo Celebration
Progresja / Warszawa

Zagrają: PRIMAL FEAR, TIM RIPPER OWENS, TURBO, THUNDERBOLT, PRIVATEER, CRIMES OF PASSION

25 września:

VIII Zlot Fanów Hard Rocka
Pub Grota / Katowice

26 września:

KABANOS
Smok / Otwock

29 września:

D'ESPAIRSRAY
Progresja / Warszawa

01 października:

TARJA
Stodoła / Warszawa

02 października:

TARJA
Studio / Kraków

03 października:

ANATHEMA
Proxima / Warszawa

04 października:

ANATHEMA
Studio / Kraków

05 października:

DIE TOTEN HOSEN
Eskulap / Poznań

06 października:

DIE TOTEN HOSEN
Ucho / Gdynia

07 października:

DIMMU BORGIR
Progresja / Warszawa

08 października:

DIE TOTEN HOSEN
Stodoła / Warszawa

8 października:

EXUMER
Progresja / Warszawa

8 października:

DIMMU BORGIR
Studio / Kraków

09 października:

KILLING JOKE, AGGRESSIVA 69, MADE IN POLAND
Palladium / Warszawa

09 października:

DIE TOTEN HOSEN
Kwadrat / Kraków

09 października:

LIMP BIZKIT
Stodoła / Warszawa

09 października:

DILLINGER ESCAPE PLAN, CANCER BATS
Progresja / Warszawa

10 października:

DIE TOTEN HOSEN
WZ / Wrocław

13 października:

SHADOW GALLERY
Progresja / Warszawa

16 października:

TRISTANIA, ASRAI, UNSUN
Loch Ness / Kraków

17 października:

WATAIN, DESTROYER 666
Loch Ness / Kraków

16 października:

WATAIN, DESTROYER 666
Progresja / Warszawa

19 października:

BLIND GUARDIAN
Stodoła / Warszawa

22 października:

APOCALYPTICA
Eskulap / Poznań

22 października:

IRON BUTTERFLY
Andaluzja / Piekary Śląskie

23 października:

IRON BUTTERFLY
Wytwórnia / Łódź

24 października:

IRON BUTTERFLY
Progresja / Warszawa

25 października:

APOCALYPTICA
Stodoła / Warszawa

25 października:

JOE BONAMASSA
Palladium / Warszawa

26 października:

ARCH ENEMY
Stodoła / Warszawa

28 października:

DEEP PURPLE
Hala Podpromie/ Rzeszów

30 października:

DEEP PURPLE
Spodek / Katowice

31 października:

DEEP PURPLE
Hala Stulecia / Wrocław

10 listopada:

John LORD, Kasia ŁASKA
Sala Kongresowa / Warszawa

17 listopada:

AMORPHIS, ORPHANED LAND, GHOST BRIGADE
Proxima / Warszawa

20 listopada:

Hardfest
Dekompresja / Łódź
Zagrają: MAD SIN, TERROR (USA), FULL BLOWN CHAOS (USA), NO TURNING BACK(NL), DISCIPLINE ( NL), SCHIZMA, 1125, HARDWORK, WAY SIDE CREW, THE CUFFS, THE HEADHUNTERS, SELF RESPECT, DAY BEFORE DEATH

23 listopada:

Martin TURNER'S WISHBONE ASH
Dekompresja / Łódź

23 listopada:

Martin TURNER'S WISHBONE ASH
Andaluzja / Piekary Śląskie

28 listopada:

THERION
Studio / Kraków

28 listopada:

THERION
Stodoła / Warszawa

02 grudnia:

SYLVAN, NOODLE BLACK PROJECT
Andaluzja / Piekary Śląskie

04 grudnia:

W.A.S.P.
Kwadrat / Kraków

05 grudnia:

W.A.S.P.
Progresja / Warszawa

17 grudnia:

HELLOWEEN, STRATOVARIUS
Stodoła / Warszawa

18 grudnia:

HELLOWEEN, STRATOVARIUS
Studio / Kraków

18 grudnia:

ULVER
Palladium / Warszawa

2011

15 marca:

WITHIN TEMPTATION
Stodoła / Warszawa

 

Sklep Metal Mundus


Metal Mundus w sieci:
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Nawigacja
FORUM DYSKUSYJNE
WYSZUKIWARKA
Aktualnie online
Gości online: 2

Użytkowników online: 0

Łącznie użytkowników: 268
Najnowszy użytkownik: inextremo
Najnowsze Recenzje
APOCALYPTICA - 7th Symphony
IRON MAIDEN - The Final Frontier
OCTOBER FALLS - The Womb of Primordial Nature
VETUS OBSCURUM - Blood Revelations
DEADSPEAK - Ritual In Progress
PATEK XIII - Videothrash
WAY TO END - Desecrated Internal Journey
HARD TO BREATHE / DEATH ROW - Split 2009
BLIND GUARDIAN - At The Edge Of Time
KISKE-SOMERVILLE - Kiske-Somerville
SCHEMLISH - Die Hässlichen Kinder
KATAKLYSM - Heaven's Venom
HAMLET - La Puta y el Diablo
PINEAPPLE THIEF - Someone Here Is Missing
THE FINAL HARVEST - The End
WHITE WIZZARD - Over The Top
DWEEZIL ZAPPA - Return Of The Son Of...
NON OPUS DEI - Eternal Circle
RUINS - Front The Final Foes
SLAYER - Live Intrusion
NEOLITH - Individual Infernal Idimmu
INFESTUS - Chroniken des Ablebens
Ostatnie Wywiady
BEHEMOTH (Nergal)
THESIS (Jan Kaliszewski)
PIGFACE BEAUTY
TUTAJ (Bartosz Nazaruk)
FIFTY FOOT WOMAN (Dominik Stachyra)
PIOTR ZYSIK
COCHISE (Wojciech Napora)
TRANSATLANTIC (Roine Stolt)
MOANAA (Marcel)
QUIET THINGS THAT NO ONE NEVER KNOWS (Konrad Knutej)
LESSDRESS (Paweł Nowakowski)
Relacje z koncertów
Mike TERRANA Clinic - Mega Club/Katowice
BRUTAL ASSAULT - Twierdza Josefov/Czechy
SUWAŁKI BLUES FESTIWAL - Suwałki
PORCUPINE TREE - Toya / Łódź
MASTERS OF ROCK - Vizovice/ Czechy
ROCK NA BAGNIE - Strękowa Góra
EUROPE - Plac Defilad / Warszawa
SONISPHERE FESTIVAL - Lotnisko Bemowo / Warszawa
ŁYDKA GRUBASA, PROJEKT X - Metal Cave/ Warszawa
AC/DC, Dżem - Lotnisko Bemowo / Warszawa

więcej relacji
Artykuły
'ZACOFANI' GÓRĄ!
DZIESIĘĆ KONCERTÓW, KTÓRE WSTRZĄSNĘŁY ŚWIATEM
MŁODY ZRZĘDA - Kupa w eterze
MŁODY ZRZĘDA - Jak ja nie cierpię Smerfów!
PODSUMOWANIE ROKU 2009
Biografie
RAMMSTEIN - Dobra kultura rowija się sama
WILD DOGS - czyli o rozmienianiu się na drobne
THE BEATLES - Biografia cz.II
Polecamy koncerty:











Copyright © 2007-2009 Metal Mundus