
1."Attack" – 3:09
2."A Beautiful Lie" – 4:05
3."The Kill" – 3:51
4."Was It a Dream?" – 4:15
5."The Fantasy" – 4:29
6."Savior" – 3:24
7."From Yesterday" – 4:08
8."The Story" – 3:55
9."R-Evolve" – 3:59
10."A Modern Myth" – 14:14
11."Battle of One" – 2:47
12."Hunter" (Björk cover) – 3:54
SKŁAD:
Jared Leto (Woakl/Gitara)
Shannon Leto (Perkusja)
Tomo Miličević (Gitara)
Tim Kelleher (Bas)
Nie samym łojeniem człowiek żyje, i zresztą jak mniemam sami doskonale o tym wiecie. Niezależnie czy to powerpop, rock, czy folk – lubię muzykę, dobrą, przejmującą, czasem łatwo wpadającą w ucho, i odmienną od tego, czym regularnie karmię się na co dzień. 30 seconds to mars na łamach Metalmundus to pewnie zaskoczenie dla wielu z Was, zwłaszcza tych nieco bardziej ortodoksyjnych, ale jak mniemam, powoli przyzwyczajam wszystkich i do swoich muzycznych zainteresowań jak i ''przełamywania'' portalowych schematów.
A zatem 30 seconds to mars, krótkim tytułem wstępu to umownie (emo)rock dla wszystkich rozczulonych, jak i czasem nieco poirytowanych przedstawicieli szarej ludzkiej masy. Twórczość braci Leto (jeden z nich, szerzej znany jako świetny aktor, to lider i wokalista zespołu) choć do najambitniejszych nie należy, wpada w ucho, chwyta za serducho i totalnie luzuje słuchacza. Lubię to, bo choć w sercu od wielu lat mam mocne granie, taki chillout, i to jeszcze w dodatku emo (he,he) ostatnimi czasy bardzo mile i kojąco działa na moje skołatane nerwy. Dźwięki sprokurowane na drugim krążku braci Leto zatytułowanym ''A beautiful lie'' to mieszanka czadowego rocka/metalu, z lekkim, przyjemnym, momentami popowo-lirycznym graniem perfekcyjnie nadającym się dla rozgłośni radiowych. Przede wszystkim w przypadku nomem omen mimo wszystko nieco komercyjnego tworu jakim jest 30 seconds to mars, cenię sobie fragmenty melancholijne, ubarwione elektroniką decydujące o tej całej alternatywie, nadające im posmaku My Chemical Romane (choć tego bandu z całego serca nie trawię).
Ano właśnie, 30 seconds to mars to w pewnym sensie alternatywa, dla każdego znudzonego ciągłym łomotem i rykiem fana – dobrej muzyki. Ja wiem, że proste, osobiste, melancholijne teksty oraz taki a nie inny image członków 30stm ''nieco'' odrzucają, ale o to właśnie w tym chodzi. Muza nie dla beki, a z przekazem czułym, ciepłym i wygodnym, niezależnie od sytuacji. Mi to pasuje, i choć trochę za mało tutaj czadu i pozytywnych emocji, oraz agresji (choć Jared całkiem dobrze radzi sobie zarówno z darciem się jak i po prostu śpiewem), tak z przyjemnością obcuję z tym albumem. Nie ukrywam, że tak jak i setki tysięcy słuchaczy na całym świecie najbardziej cenię sobie singlowe ''Attack'' (fajny, świetnie rozwijający się numer), ''From Yesterday'' (istny numer jeden na całym albumie, totalny sing a long na koncertach), jak i oklepany do bólu przez amerykańskie stacje radiowe – ''The Kill''. Owe kompozycje to w pełni tego słowa znaczeniu hiciory, bez których ten krążek byłby nieco mdły, i zbyt ''jesienny'', jeżeli rozumiecie o co mi chodzi. Atutem zespołu jest zmysł wokalny jak i kompozytorski Jareda, co tym bardziej mnie dziwi, gdyż nie byłem świadom, iż to on jest głównym autorem piosenek w 30stm. Jakby nie było trzeba mieć do tego ''łeb'', bo wymyślanie takich linii melodycznych do łatwych nie należy. Gromkie pochwały dla tego niezwykle utalentowanego jegomościa, któremu wcale nie ustępuje nie raz już wspominany brat, czyli perkusista zespołu. Jak dla mnie chłop gra zajebiście fajnie, z finezją, i należytą parą w łapie.
Niespodzianką jest dla mnie również cover Bjork – ''Hunter''. Powoli zbliżająca się do pięćdziesiątki wokalistka wydaje się być jedną z licznych inspiracji dla wielu zespołów począwszy od stricte rockowych po brutalne, ciężkie, transowe metalowe dźwięki. Wersja w wykonaniu 30stm – po prostu mnie zadowala i nic więcej. Ot, poprawnie, ckliwie zaaranżowany song z lekko dubowym posmakiem. Ogółem ''A beautiful lie'' to dobra i przyjemna rzecz na każdy smutny wieczór z gorącą herbatą i półmrokiem w pokoju.
7,8/10
Chain
www.myspace.com/thirtysecondstomars
|