|
| Polecamy albumy |
 STREFA MOCNYCH WIATRÓW - Live
 CORRUPTION - Bourbon River Bank
|
|
| MOUGA (Dywan) |

Nowy narybek Mystic Prod w postaci Mouga ma ogromne szanse zawojować cały rodzimy rynek, począwszy od stricte metalowych zine'ów po MTV. Amerykański sen w Polsce? A I owszem, ale tylko z logo Mouga na piersi. Z Dywanem, basistą zespołu rozmawiało mi się dosyć przyjemnie i choć brakło nam ''kielicha'', rezultat jest całkiem treściwy. Sami sprawdźcie.
MM:Siema Dywan. Miło, że zgodziłeś się na krótką i jak mam nadzieję, treściwą pogawędkę ze mną. Zatem jeśli pozwolisz to bez większych ceregieli po prostu zaczniemy :)
Dywan: Z miłą chęcią.
Jesteście dosłownie i w przenośni... nowi. Takie świeżaki z Tarnowskich Gór mające przed sobą bardzo perspektywiczną przyszłość. Mocny debiut, coraz to nowe koncerty i plany promocyjne, oraz deal we wiodącym na rynku labelu w Polsce, to niemałe zmiany w życiu Waszego zespołu. Tempo zmian nakręca Was do dalszego działania czy póki co wolelibyście chwilowo ochłonąć, a potem uderzyć z należytą siłą rażenia?
Nie ma takiej opcji! Zabieramy się do ostrego koncertowania. Tworzymy już materiał na nową płytę, która będzie zdecydowanie mocniejsza i bardziej popieprzona. Dopinamy szczegóły trasy koncertowej, która już niebawem ruszy. Będzie się działo! My nigdy nie odpoczywamy.
Cieszę się, że nie macie w planach zwalniać tempa. Ale zanim dojdziemy do kwestii typowo debiutancko-muzycznych, krótko przedstaw nam historię Mouga... oraz to w jaki sposób znaleźliście się w szeregach Mystic... z materiałem mającym niemal roczek od chwili nagrania.
Mouga powstała 4 lata temu na bazie punkowej kapeli. W skład zespołu wchodziłem wówczas ja, Koniu i Stepol. Z czasem szeregi zasilił Bażant. Postanowiliśmy, że stawiamy na muzykę bardziej rytmiczną i bardziej core'ową. Chcieliśmy stworzyć coś nowego, coś czego nie będzie można do końca zaszufladkować. I być może udało nam się tego dokonać. W naszej muzie nie ma ograniczeń. Po nagraniu płyty szukaliśmy wydawcy (miała to wydać wcześniej szwedzka wytwórnia ale zamknęli działalność). Dzięki temu, że dostaliśmy się do finału Knock Out festiwal gdzie w jury byli członkowie Frontside jak i szef Mystic - Michał Wardzała. Po koncercie podszedł Demon (gitarzysta Frontside) i poinformował nas, że spodobaliśmy się Michałowi i że chce z nami podpisać umowę i w ten oto sposób podpisaliśmy kontrakt.

Szczerze przyznam Ci się, że zabrzmiało to jak spełnienie marzeń... bo przecież do Knock Out-owych eliminacji dostać się też nie było łatwo (a konkurencja w trakcie samych eliminacji z Newbreed i Tides From Nebula włącznie, to istna ekstraklasa), a tu nagle kontrakt. Właściwie to tak jakbyście wygrali, ale jak się okazało graliście o inną stawkę niż o sam występ na tym pierwszym, ale już prestiżowym festiwalu. Co więcej udało się to... bez kontaktów, a to w naszym kraju okazuje się być praktycznie niemożliwe. Z naszych poprzednich rozmów wynika, że wciąż nie możecie w to uwierzyć. Według mnie jednak szybko dokonanie asymilacji w szeregach Mystic i staniecie się jednym z okrętów flagowych wytwórni. Jak grało się Wam na całej Knock Out-owskiej imprezie i czego (nie)oczekiwaliście tam zastać?
Pomysł na taki festiwal w Polsce to naprawdę super sprawa! Faktycznie byliśmy bardzo zdziwieni, że dostaliśmy się do finału(!). Przesłaliśmy materiał z bardzo mała nadzieją, że być może uda się coś zdziałać. Całość wspominamy wspaniale. Poznaliśmy chłopaków z Newbreed i wspólnie zaczęliśmy koncertować i... imprezować (śmiech). Profesjonalne podejście organizatorów. Chcieliśmy bardzo zagrać na dużej scenie, ale nie wygraliśmy... wygraliśmy za to coś znacznie lepszego. Kontrakt z Mystic, który mamy nadzieję, że przyniesie nam profity i nie będziemy musieli pracować jak szary człowiek, tyrać w pracy, której się nie lubi. Może na najbliższym Knock Out Festiwal uda nam się zagrać, ale już bez tych wszystkich eliminacji.
Kto wie, ja osobiście życzę Wam i tego by nie musieć pracować, ale i jeszcze lepszego materiału, który pozwoli na automatyczne zagranie na Knock Oucie (o ile się odbędzie). Wróćmy jednak do tego co jest ''tu i teraz''. Zanim usłyszałem album miałem okazję pierw zobaczyć Was na żywo. Byłem co najmniej zszokowany i oczekiwania miałem co najmniej spore. O dziwo, co nie zdarza się często, na żywo brzmicie chyba jeszcze lepiej niż na płycie, a wasza nieszablonowa muzyka nabiera więcej ciężaru jak i żywych emocji. Co preferujesz bardziej – oblicze Mougi w cyfrowym, studyjnym świecie, czy raczej koncertowy żywioł, nie odbiegający zresztą od ideału?
My płytę traktujemy jako zaproszenie na koncerty, które są NAJWAŻNIEJSZE! Wiesz, na płycie możesz pozwolić sobie na dodanie smaczków, które na koncercie nie zawsze będą słyszalne (i to jest fajne w "obliczu Mougi cyfrowej"). Koncert to dla nas wyzwolenie żywiołów, które w nas siedzą. To możliwość pokazania siebie jako muzyka, ukazanie ekspresji i tego wszystkiego co chcemy przekazać ludziom przychodzącym na koncert. Faktycznie, na żywo muzyka jest cięższa, osadzona, posiada więcej energii. Uwielbiam momenty kiedy cały zespół skacze, biega, robi fikołki na scenie (śmiech).
Jednym słowem po prostu lubisz szaleństwo. A na ile Mouga może szaleć,a na ile musi być dobrze pracującym kolektywem, mającym określony i cel i nieszablonowe podejście do muzyki?

Cel jest tylko jeden. Dążymy do ideału ciężką pracą i tego się trzymamy. Jesteśmy w 100% skupieni na tym, co chcemy osiągnąć w niedalekiej przyszłości. Jesteśmy pracoholikami. Na próbowni siedzimy 3/4 dni w tygodniu (czasami nawet 7 dni w tygodniu). Dołącz jeszcze do tego indywidualne ćwiczenia. Na szaleństwo pozwalamy sobie tylko w doborze odpowiednich riffów czy patentów do utworu.
Wiesz, brzmi to z całą pewnością profesjonalnie (i taka jest też muzyka), ale gdzie prawdziwe ''życie'', skoro tak ochoczo i gromko zajmujecie się zespołem? Co porabiacie na co dzień, i którego z Was praca/studia uwięziły najbardziej he,he?
Oczywiście nie zapominajmy, że jest jeszcze noc, która ocieka imprezami w nocnych klubach (śmiech). Zakładając zespół, postawiliśmy sprawę jasno: wszystko dopasowujemy pod kapelę (studia, praca, dziewczyna). Rano wstajemy do pracy, później mamy kilka godzin do próby, wiec zajmujemy się innym hobby, a po próbie idziemy na imprezy. W weekendy siedzimy na studiach. Nie ma zmiłuj się.
Ja najbardziej to współczuję tym dziewczynom he,he. Mouga na płycie jak i na koncercie to raczej wysokooktanowe paliwo dla wszystkich alternatywnych i niekoniecznie wlewających w siebie alkohol. Nie stronicie od alkoholu przed/w trakcie koncertów, czy stawiacie na pełną profeskę i kopa dzięki adrenalinie? Wątpię też, by pomysły na numery zawarte na ''The God And The Devil's Schnapps'' były rezultatem upojeń, za dużo tutaj magii samej muzyki he,he.
Wiesz, kiedy zaczynaliśmy swoje koncerty, alkoholu było naprawdę sporo. Teraz wyznajemy zasadę, że przed koncertem nie ruszamy żadnego alkoholu(!). Powód jest prosty: z szacunku dla samych siebie (nie po to siedzimy tyle na próbowni, by nie móc dobrze zagrać koncertu) jak i dla ludzi, którzy przychodzą i płacą kasę za koncert. Jedyny motor napędowy, by dać sobie kopa, to tak jak wspomniałeś adrenalina. Utwory są takie, ponieważ były komponowane w różnych etapach naszego życia czyli: nieudane związki z kobietami, ciężkie sytuacje życiowe, radość z grania, sukcesy w życiu osobistym itp. Choć nie powiem, jeden utwór na płycie powstał podczas imprezy urodzinowej naszego gitarzysty, która była suto zakrapiana (śmiech).
Młodzi jesteście, to jeszcze nie raz się wyszalejcie he,he. Wkrótce zresztą będzie ku temu okazja, bo jak wspominałeś czeka Was trasa koncertowa podzielona na bodajże dwie części tak? Jedna według planu obejmie mniejsze miasta, a druga, właściwa (z kapelami Mystic Prod.) trafi do największych polskich miast, prawda? Mieliście już okazję grać w klubach pokroju krakowskiego Studio czy bielskiego Rudeboya (nie wliczając w to tych wyżej wymienionych)?
Daliśmy już ponad 100 koncertów w kraju i kilkadziesiąt zagranicą, nim jeszcze nagraliśmy płytę. Graliśmy w wielu przeróżnych klubach od tych bardzo dużych po małe klubiki, gdzie wchodziło nie więcej niż 100 osób. Trasa zacznie się od północy Polski (m. in. Gdańsk, Szczecin, Bydgoszcz, Warszawa itp). Chcemy zacząć ją sami, a później dołączyć do tego kapele ze stajni Mystic. Prowadzone są przez naszego Managera na chwilę obecną rozmowy.
Ponad 100? Wow. Zdziwiłeś mnie. Ale faktem jest, że taki dźwiękowy mariaż jak Wasz przyciąga różne audytorium, niezależnie od wieku jak i płci. Ten miszmasz jest w pełni naturalną drogą rozwoju czy nie bójmy się tego powiedzieć... komercyjnym i wymagającym zabiegiem aby osiągnąć obrany cel?
W wywiadach pytają się czy styl jaki obieramy już nie umiera swoją śmiercią naturalną. My się rozwijamy. Czerpiemy ze wszystkiego, czy to jazz, latino, soul, hardcore, thrash itd. Kolejna płyta znów będzie inna. Jesteśmy nastawieni na mocne brzmienie, na coś bardziej agresywnego, połamanego rytmicznie, przeplatanego masą riffów. Nie można nazwać komercją czegoś, czego do końca nie można zaszufladkować.

Ja tego nie nazywam w pełni komercją. Po prostu pierwiastek tego co proste i łatwe w odbiorze ma swoją określoną rolę w Mouga. Pozostało Wam tego trochę z tego słonecznego punka z zamierzchłych czasów, ale teraz na innym, zasadniczo wyższym poziomie. Faktem jednak jest, że w uogólnieniu to co gracie właściwie upadło, bo rewolucjonistów na miarę Protest the hero (i im podobnych, kopiujących) czy Between the buried and me, albo Architects czy Dillinger Escape Plan niestety nie ma wielu. A żeby się całkiem przypierdolić to i tak z nimi nie macie nic wspólnego he,he.
Faktycznie zgodzę się, że nie mamy z nimi nic wspólnego. Ponieważ nasza kapela nazywa się MOUGA i gramy to co siedzi w nas. Oczywiście wymieniłeś kapele, które osobiście nas inspirują. Ale czy w nas można usłyszeć "Słoneczny Punk"?! Nie zgodzę się. Teksty są bardzo popieprzone. Opisują o przemianach wewnętrznych człowieka, o stanach, jakie wytwarzają się w różnych chorych sytuacjach. Nawet nasz akustyczny utwór ''I Can Hold'' jest o chorym przemijaniu, o śmierci.
Przekaz, ten liryczny, głęboki mimo wszystko idzie jednak w parze z muzyką, która nijak nie wywołuje negatywnych, smutnych emocji. To w pewnym sensie taki paradoks. A co do słonecznego punka, to dlaczego by nie? Nie jesteście hermetyczni, a ten feeling, taki żywiołowy i radosny mimo, iż nie osadzony w takich klimatach jest u Was wyczuwalny. Zresztą sam dobrze wiesz, że jest z wami ''szufladkowy problem'', a moja łatka screamo, poniekąd was krzywdzi, a poniekąd jednak w miarę sensownie pomaga was przyporządkować do jakiegoś nurtu. Tak czy siusiak, liczy się muza. Jeszcze na moment nim skończymy... dlaczego wybraliście ''I can hold'' na singiel? Rozgłośnie radiowe chętnie przygarnęły go na swoje playlisty?
Jest to nasz drugi singiel z płyty, do którego również został nagrany teledysk (pierwszy singiel to "Don't Look Down"). Wybraliśmy go z prostego powodu. Chcieliśmy pokazać wszechstronność naszych umiejętności. Prócz mocnego grania pokazać tę bardziej melodyjną stronę. Melodie są bardzo ważnym elementem w każdej muzyce. Zapewne będzie miał większe prawdopodobieństwo przebicia się w mediach, niż nasz pierwszy singiel. Ale tak już jest w Polsce, że kapele grające mocno nie są promowane mediach.
To jest zasadniczy problem, ale tego (a raczej mentalności przedstawicieli mediów i podejścia do tej muzycznej niszy) nie zmienimy. Stary, zajebiście dobrze było pogadać. Pewnie moglibyśmy jeszcze tą rozmowę pociągnąć, ale to wyszłoby najlepiej przy dobrej whisky. Przypomnij jeszcze na koniec, gdzie dokładnie można Was usłyszeć, z czym mogę według Was samych się je, i dlaczego warto wydać tych 30zł na Wasz krążek. Ja już swoje na jego temat powiedziałem, także czas na kilka słów od Ciebie (Was) samych. Mam nadzieję, że rychło się zobaczymy i pogadamy na spokojnie przy kieliszku... :)
Będzie można nas usłyszeć zarówno w całej Polce na koncertach, ale również w radiu Eska Rock, jak również zobaczyć nasze teledyski w Rebel Tv, MTV. Warto wspomnieć, że w kwietniu odbędzie się europejska premiera płyty. Jak ludzie przyjdą na koncert, to wierz mi że sami pójdą i kupią płytę (śmiech). Również dziękuję za rozmowę i także mam nadzieję, że spotkamy się przy... kieliszku (śmiech).
POZDRAWIAM!
Rozmawiał: Chain
|
|
| Komentarze |
|
Brak dodanych komentarzy. Może czas dodać swój?
|
|
| Dodaj komentarz |
|
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
|
|
| Oceny |
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.
Brak ocen. Może czas dodać swoją?
|
|
|
| Nadchodzące koncerty: |
|
|
|
| Sklep Metal Mundus |


|
|
| Aktualnie online |
Gości online: 4
Użytkowników online: 1
Ray
Łącznie użytkowników: 268
Najnowszy użytkownik: inextremo
|
|
|