03. Wrzesień 2010 08:06
Nadchodzące premiery:

3 września:

DEATH ANGEL
Relentless Retribution (Nuclear Blast Records)

7 września:

SERJ TANKIAN
Imperfect Harmonies (Serjical Strike/Reprise Records)

10 września:

ENOCHIAN THEORY
Evolution: Creatio Ex Nihilio (Mascot Records)

THE ABSENCE
Enemy Unbound

KAMELOT
Poetry For The Poisoned

13 września:

Robert PLANT - BAND OF JOY (Universal)

AUTOPSY
The Tomb Within (Peaceville Records)

LINKIN PARK
A Thousand Suns (Warner)

15 września:

MAGNUS
Acceptance Of Death (Witching Hour Prod.)
MOON
Lucifer's Horns (Witching Hour Prod.)
NON OPUS DEI
Eternal Circle (Witching Hour Prod.)
MOROWE
Piekło Labirynty Diabły (Witching Hour Prod.)

17 września:

ANTHRIEL
The Pathway (Lion Music)

MINDSPLIT
Charmed Human Art Of Signifcance (Lion Music)

20 września:

UNSUN
Clinic For Dolls (Avalon/Marquee)

27 września:

DIMMU BORGIR
Abrahadabra (Nuclear Blast Records)

SOUNDGARDEN
Telephantasm (Universal)

1 października:

GRAVE DIGGER
The Clans Will Rise Again (Napalm Records)

22 listopada:

SODOM
In War And Pieces (Steamhammer / SPV)

LABEL

NOWOŚĆ!

W OFERCIE RÓWNIEŻ:

Alastor - Spaaazm


Leasch Eye - V.E.N.I.



The No-Mads - The Age Of Demise

HMP Nr 2 (45) 2010

Polecamy/Patronujemy


Galerie


Współpracujemy

No-Mercy

Proxima

Aria

Pragokoncert

Grimlord

forum metalowe,metal,rock,forum muzyka metal,thrash,heavy,death,stoner

Old Temple

Radio Heavy Metal Attack

Pensees

Reklama

Megadisc

Klimatyczne.pl - dark shop

Klimatyczne.pl - dark shop

ROCK ARSENAL

Spook Records

Wolni Artyści

Dystrybucja

Kathago Records

Metal On Metal Records

ProgRock Records

Scarlet Records

Wyłączna dystrybucja

Black Bards Entertaiment

Burning Star Records

CFTN Distribution

Cruz Del Sur Records

Czar Of Crickets

Epicus Records

Last Entertaiment Production

Lion Music

Melissa Records

Rock It Up Records

Rusty Cage Records

Shredguy Records

Polecamy albumy


STREFA MOCNYCH WIATRÓW - Live


CORRUPTION - Bourbon River Bank
Polecamy koncerty




GUILT MACHINE - On This Perfect Day (2009 Mascot Records)

1.Twisted Coil (11:43)
2.Leland Street (8:03)
3.Green And Cream (10:32)
4.Over (6:11)
5.Perfection? (10:46)











SKŁAD:
Jasper Steverlinck (Wokal)
Lori Linstruth (Gitara)
Chris Maitland (Perkusja)
Arjen Lucassen (Gitary Elektryczne i Akustyczne/ Mandolina/ Bas/ Instr. Klawiszowe/ Wokal)

Goście:
Ben Mathot (Skrzypce)
David Faber (Wiolonczela)



Bodine. Vengeance. Ayreon. Ambeon. Star One. Niezwykle produktywny muzyk, uczestnik ponad 40 projektów płytowych. Twórca, który zawsze ma coś ważnego do powiedzenia. Przy realizacji licznych swoich koncepcji zatrudniał całe „tabuny” znanych rockowych artystów. Nikt nie potrafił odmówić, ponieważ temu Panu nie wypada powiedzieć „Nie!”. Od roku 1978 jego wypieszczone zjawiska fonograficzne cieszą tysiące fanów na całym świecie, głównie w Europie, bo Amerykanie reagują niestrawnością na wyszukaną sztukę rockowej progresji. Ta krótka definicja odnosi się do zdolnego Holendra Arjena Lucassena. Ten niespokojny duch powołał do życia kolejny w swojej karierze rockowy „byt”, nazwany Guilt Machine. W odróżnieniu do poprzednich przedsięwzięć na próżno w zestawie wykonawców szukać powalających na kolana nazwisk, wbrew poprzednim zamierzeniom artystycznym autor nie zatrudnił multum muzyków, którym z wielką precyzją przydzielił role do wykonania. To nie jedyna różnica między Guilt Machine a przede wszystkim najbardziej znanymi Ayreon i Star One. Bez trudu wskazać można inne znaczące zmiany, które prawdopodobnie stanowią także wyjaśnienie faktu, w jakim celu Arjen postanowił przedstawić fanom kolejną progresywną „postać”, której szyld nic słuchaczowi do tej pory nie mówił. I trudno się dziwić, zacz to prawdziwy debiut progresji, choć nasz bohater należy do starych wyjadaczy na tej scenie. I gdy poszukiwacze niesamowitych rockowych zakątków nie byli dość wnikliwi, by dotrzeć do informacji, że to właśnie Lucassen firmuje powyższy projekt, z łatwością mogli przeoczyć to zjawisko na nieboskłonie progresji. Kolejny raz artysta ten „rozciągnął” przed naszymi oczami prawdziwą, bajeczną tęczę progresywnych dźwięków. Tym razem bardziej subtelnych, w mniejszym stopniu nasączonych nutkami z pięciolinii metalu, z ograniczonymi partiami chóru, bez tej mocarnej symfoniczności, która w powiązaniu z mocnymi beatami rocka dawała niepowtarzalną mieszankę. Jednakże te słowa wcale nie oznaczają, że mamy do czynienia z czymś gorszym, niejako z drugiej ligi. W żadnym wypadku. Który to już raz Lucassen komponuje frazy, w których pławią się odbiorcy, zachwycając się ich niestandardowym pięknem. Owszem, pewne chwyty brzmieniowe zostały powtórzone, świadomie i z premedytacją, ale w zupełnie innej sekwencji, która w dwójnasób wzmocniła ich magiczną siłę oddziaływania. Tylko pięć aktów, niektóre dosyć długie, przyciąga uwagę swoją wyszukaną estetyką, wirtuozerią wykonawczą i zmuszają do zastanowienia, gdzie leży granica kreatywności tego ludzkiego źródła tworzenia. Oczywiście znajdą także malkontenci, poddający w wątpliwość odkrywczy charakter albumu „On This Perfect Day”, marudzący, że tego za mało, tamtego za dużo, a tutaj podobieństwo do wcześniejszych publikacji. Miejcie ich wszyscy w głębokim poważaniu, bo to guzik prawda. Bandy pracujące pod kierownictwem Arjena Lucassena mają tak specyficzne brzmienie, że stosunkowo łatwo jest je zidentyfikować już przy pierwszym przesłuchaniu. Autor nie rezygnuje z tego, na czym oparł swoje rockowe wypowiedzi, bo wie, że słuchacze pragną tego, jak człowiek tlenu. Znam 90 procent osiągnięć twórcy i z całą odpowiedzialnością chcę stwierdzić, że nigdy mnie one nie znużyły, chętnie do nich wracam, działają na moje receptory relaksująco, otulając magią i baśniowym klimatem, choć tym razem tematyki dzieła nie stanowią motywy scince fiction czy fantasy. Problematyka albumu dotyka spraw prozaicznych, głęboko ludzkich, takich, z których spotkaniem możemy się liczyć w życiu na każdym kroku, ból, smutek, cierpienie, śmierć, zmienność ludzkiej natury. Jednym słowem eskapada w realno- liryczny świat. Ciężko Lucassenowi zmienić gruntownie styl, który potrzebował wielu lat, by się ukonstytuować. A gdy styl ten nabrał wyrazistych kształtów, poddawał się wyłącznie procesowi doskonalenia i artystycznej ewolucji. Epickie struktury stały się na albumie „On Th Perfect Day” jeszcze doskonalsze, pełniejsze, bardziej liryczne. Delikatność akustyki zadziwia. Brzmienie zbliżyło się do granicy ideału. Forma nie zawiera prawie żadnych zbędnych elementów. Jedynie atmosfera w licznych fragmentach songów stała się zaskakująco mroczna, nasycona tajemniczością, np. w utworze „Twisted Coil”. Uważny słuchacz znajdzie niekiedy wpływy nieśmiertelnego Pink Floyd zmiksowanych z stylistycznymi drobinami Ayreon, tworząc w efekcie prawdziwie wybuchową mieszankę. Wyżej napisałem, że Guilt Machine nie preferuje nadmiaru metalicznych nutek, które ustąpiły miejsca kontemplacji, melancholii, takiej hipnotycznej „pląsawicy”. Jak zwykle u Arjena z każdego songu wypływa ujmująca melodia, niekiedy pozornie niedokończony motyw, który ku radości słuchacza spięty zostaje czymś w rodzaju melodycznej klamry, pojawiającej się zaskakująco w innej części kompozycji. Dodam jeszcze, że z całości materiału nie wyrugowano oczywiście do końca linii symfonicznych przesiąkniętych metalicznym „zgrzytem”, ale znacznie ograniczono ich spektrum występowania. Nie zaszkodziło to w żaden sposób odbiorowi tego przekazu, z którego emanuje spokój, refleksja i atmosferyczne błyski.

Jak wygląda najnowsze „dziecko” Lucassena, warto to przeanalizować:

„Twisted Coil”- wolno i flegmatycznie wkracza na scenę, oferując od początku urzekającą melodię, a w tle zagęszczenie intensywnych dźwięków, tworzące prawdziwe misterium rocka. Klimat łagodności otacza słuchacza ze wszystkich stron, podkreślony czystym, znakomicie ułożonym, melodyjnym wokalem. Wydaje się, że nic spektakularnego spotkać nas nie może, ale gdzieś około 5 minuty głos milknie, a narastający dźwięk obiecuje nadejście przełomu. Kto pomyślałby, że to nie zwykłe złamanie harmonii, to prawdziwie prog metalowa eksplozja. Zabija skumulowaną energią, charakterystycznym, mocarnym riffem, rozwala dokumentnie przestrzeń wcześniejszej oazy spokoju. Całość zestawienia brzmień ułożono bardzo naturalnie, mimo karkołomnej konfrontacji dwóch muzycznych światów, sielskiego z klawiszowymi obłokami i drapieżnego, pędzącego jak naładowana energią lokomotywa. Kaskada tonów nie zabrała ani odrobiny wyrazistości wokalu (brawo za klarowność jak w dobrym winie), który dociera do uszu jakby wydawał, zdeformowany trochę elektronicznie, rozkazy, powtarzane przez żeńską sekcję. Progmetalowe fajerwerki ozdabia jeszcze dodatkowo partia skrzypiec, dostarczając słuchaczowi niepowtarzalnych wrażeń estetycznych. Rozpędzona machina wyhamowuje na granicy 10 minuty, a utwór kończy się figurą rytmiczną przywołującą do pamięci najlepsze osiągnięcia symfonicznego rocka, podbarwionego agresją gitar. Dla mnie bomba!

„Leland Street”- ponownie intrygujące głosy (tym razem po francusku) oraz dziesiątki drobin elektronicznych, stanowiących awangardę kosmicznej formacji. Nutki kroczą dostojnie z towarzyszeniem baśniowego wokalu i plamkami dźwięku elektrycznego fortepianu. Lucassen, jak to ma w zwyczaju, czaruje chwilę (tutaj 2 minuty) takim brzmieniowo rozmazanym zbiorem tonów, by po tym czasie wybuchnąć niczym Supernowa. Kompensacja progresywnej mocy przy współudziale keyboardów, gitar, basowego „wiosła” i perkusji wzburzyła morze muzyki, ale tylko po to, by Neptun mógł jednym ruchem trójzęba po upływie ledwo 30 sekund, ten żywioł uspokoić, powracając brzmieniem na wcześniej wytyczone tory, poprzekładane melancholią. W dalszej części Neptun udowadnia, że strasznie rajcują go skoki rytmu, nastroju i głośności, a „decybelomierz” rozgrzany zostanie do czerwoności, by za chwilę prawie całkowicie zamilknąć. Niby sytuacja się stabilizuje, ale w strukturze utworu dzieje się doprawdy wiele. Linia Hammondów, krótkie solo pięknej gitary, natchniony emocjami głos, no i zapadająca w pamięć melodia. Po szóstej minucie elektryczne struny ruszają nagle na dźwiękową „wojnę”, dynamizując wizerunek songu. Jeszcze nie raz i nie dwa wjedziemy rollercoasterem na wyżyny rockowej mocy, by za moment spaść na złamanie karku w akustyczną nicość. Świetne kontrasty, które fascynują nie pozbawiając kompozycji monolitycznej jedności.

„Green And Cream”- elektroniczne instrumentarium, w tle „mglista”, rozdygotana perkusja na wstępie, wraz z upływem czasu coraz żywsze tempo i muzyka rozświetlająca horyzont. Wokal daje rozkaz do wkroczenia na melodyjną pięciolinię, a kolejne instrumenty włączają się do akcji. Około3 minuty nic i nikt nie jest w stanie zapanować nad dominacją elektrycznej gitary i pulsującego basu, „talerzowej” perkusji i wspaniałego czystego głosu (tak na marginesie rodzi się pytanie, gdzie Lucassen „wygrzebał” wokalistę Steverlincka). Rozbuchany rytm do granic wytrzymałości, struny szarpiące ciszę i eksplozje instrumentalne z organami w tle. I nagle nadchodzi 5:05, kompletne odwrócenie sytuacji z dominacją świadomie sztucznych tonów, „zdegenerowanych” częściowo przez zastosowane syntezatorowe klawiatury.

„Season Of Denial”- melotron jak zabójcze źrodło dźwięku, skrzypce rozdzierające duszę swoim smutkiem, melancholia i mrok. Śliczne partie gitarowe, wysmakowane, partie wielogłosowe nadające kompozycji charakteru rockowego hymnu, wiolonczela upajająca niebiańskim pięknem (4 minuta). Dostojeństwo z każdej nutki, symfoniczny rozmach, gitary nadzwyczaj ostre w jednostajnych figurach rytmicznych. Strasznie duuuużo muzyki na wskroś progresywnej, wręcz klasycznej w swojej formie. Po 6 minucie tony pół- akustyczne zmieniają krajobraz, a niczym niezrażony głos snuje swoją opowieść. Ile w tym dobrego smaku, ile przestrzennego brzmienia, ile napięcia u odbiorcy, w oczekiwaniu na następne rozwiązanie rytmiczne.

„Over”- niektórzy nazwaliby tę „rzecz” piosenką, inni przebojem, ale to szlachetny kruszec w progresywnej kolekcji, o ujmującej melodii, wirtuozerii, pulsach klawiszy, sennym wokalu, który demoluje pięknem śpiewając „Blacken the sky, It’s over, Killed by contradiction, Fixation is all that’s left behind, Kill it to life, It’s over”. Jak do tego aktu włączają się organy i partia solowa gitary, ogarnia nas bezwład i otumanienie dźwiękami, które przenikają każdy kawałek naszego ciała.

„Perfection?”- zsynchronizowane akustyki strun i elektroniki klawiatur zbliżone do ideału. Czyż zachodzi potrzeba wspominania o porywającej melodii? Pytanie retoryczne. Utwór lekki, unosi nasze serca w przestworza. Posłuchajcie efektów inteligentnej pracy zestawu perkusyjnego. Zwróćcie uwagę na basowe ścieżki rytmiczne. Pozwólcie rozwinąć skrzydła wokalowi. Wszystko na swoim miejscu, świetnie dopasowane, bez słabych punktów, a jak trzeba Guilt Machine potrafi zagrzmieć wywołując trwogę i tłamsząc symfoniczną potęgą.

Daleki jestem od pielgrzymki na kolanach do sanktuarium Arjena Lucassena, ale ten facet ma w sobie tyle kreatywnej siły, że powala w każdej sekundzie. Mimo skromnego składu, czym złamał ustalone wcześniej zasady, album wspina się na najwyższe szczyty, prezentując całą mozaikę mistrzowsko wygenerowanych tonów. Album godny polecenia pod każdym względem, melodycznym, instrumentalnym, wokalnym, koncepcyjnym. Guilt Machine jako kolejny projekt utalentowanego Holendra okazał się przysłowiowym „strzałem w dziesiątkę” na „tarczy” rocka progresywnego. Ciekawostkę stanowi fakt internacjonalizacji tej muzyki, ponieważ w wielu fragmentach słyszymy otulone nimbem tajemnicy głosy w języku polskim (Tak! Tak!), francuskim, rosyjskim, hiszpańskim. Wyśmienite wydawnictwo!

9/ 10
Włodek K.

Komentarze
Brak dodanych komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Nadchodzące koncerty:

3-4 września:

GLOBAL EAST ROCK FESTIVAL
Mototrack Chayka / Kijów

11 września:

NAPINKA 10 #9
Camerata Music / Chełm

Zagrają: FAUST AGAIN, DROWN MY WAY, BURN THE WITCH, ONE DAY RISE, BORUTA

11 września:

Płock Cover Festival
Plaża nad Wisłą / Płock

Zagrają: EDGUY, IN EXTREMO, SIRENIA, JELONEK

11 września:

Ino-Rock Festival
Plaża / Inowrocław

Zagrają: ANATHEMA, OZRIC TENTACLES, AIRBAG, VOTUM

18 września:

Turbo Celebration
Progresja / Warszawa

Zagrają: PRIMAL FEAR, TIM RIPPER OWENS, TURBO, THUNDERBOLT, PRIVATEER, CRIMES OF PASSION

25 września:

VIII Zlot Fanów Hard Rocka
Pub Grota / Katowice

26 września:

KABANOS
Smok / Otwock

29 września:

D'ESPAIRSRAY
Progresja / Warszawa

01 października:

TARJA
Stodoła / Warszawa

02 października:

TARJA
Studio / Kraków

03 października:

ANATHEMA
Proxima / Warszawa

04 października:

ANATHEMA
Studio / Kraków

05 października:

DIE TOTEN HOSEN
Eskulap / Poznań

06 października:

DIE TOTEN HOSEN
Ucho / Gdynia

07 października:

DIMMU BORGIR
Progresja / Warszawa

08 października:

DIE TOTEN HOSEN
Stodoła / Warszawa

8 października:

EXUMER
Progresja / Warszawa

8 października:

DIMMU BORGIR
Studio / Kraków

09 października:

KILLING JOKE, AGGRESSIVA 69, MADE IN POLAND
Palladium / Warszawa

09 października:

DIE TOTEN HOSEN
Kwadrat / Kraków

09 października:

LIMP BIZKIT
Stodoła / Warszawa

09 października:

DILLINGER ESCAPE PLAN, CANCER BATS
Progresja / Warszawa

10 października:

DIE TOTEN HOSEN
WZ / Wrocław

13 października:

SHADOW GALLERY
Progresja / Warszawa

16 października:

TRISTANIA, ASRAI, UNSUN
Loch Ness / Kraków

17 października:

WATAIN, DESTROYER 666
Loch Ness / Kraków

16 października:

WATAIN, DESTROYER 666
Progresja / Warszawa

19 października:

BLIND GUARDIAN
Stodoła / Warszawa

22 października:

APOCALYPTICA
Eskulap / Poznań

22 października:

IRON BUTTERFLY
Andaluzja / Piekary Śląskie

23 października:

IRON BUTTERFLY
Wytwórnia / Łódź

24 października:

IRON BUTTERFLY
Progresja / Warszawa

25 października:

APOCALYPTICA
Stodoła / Warszawa

25 października:

JOE BONAMASSA
Palladium / Warszawa

26 października:

ARCH ENEMY
Stodoła / Warszawa

28 października:

DEEP PURPLE
Hala Podpromie/ Rzeszów

30 października:

DEEP PURPLE
Spodek / Katowice

31 października:

DEEP PURPLE
Hala Stulecia / Wrocław

10 listopada:

John LORD, Kasia ŁASKA
Sala Kongresowa / Warszawa

17 listopada:

AMORPHIS, ORPHANED LAND, GHOST BRIGADE
Proxima / Warszawa

20 listopada:

Hardfest
Dekompresja / Łódź
Zagrają: MAD SIN, TERROR (USA), FULL BLOWN CHAOS (USA), NO TURNING BACK(NL), DISCIPLINE ( NL), SCHIZMA, 1125, HARDWORK, WAY SIDE CREW, THE CUFFS, THE HEADHUNTERS, SELF RESPECT, DAY BEFORE DEATH

23 listopada:

Martin TURNER'S WISHBONE ASH
Dekompresja / Łódź

23 listopada:

Martin TURNER'S WISHBONE ASH
Andaluzja / Piekary Śląskie

28 listopada:

THERION
Studio / Kraków

28 listopada:

THERION
Stodoła / Warszawa

02 grudnia:

SYLVAN, NOODLE BLACK PROJECT
Andaluzja / Piekary Śląskie

04 grudnia:

W.A.S.P.
Kwadrat / Kraków

05 grudnia:

W.A.S.P.
Progresja / Warszawa

17 grudnia:

HELLOWEEN, STRATOVARIUS
Stodoła / Warszawa

18 grudnia:

HELLOWEEN, STRATOVARIUS
Studio / Kraków

18 grudnia:

ULVER
Palladium / Warszawa

2011

15 marca:

WITHIN TEMPTATION
Stodoła / Warszawa

 

Sklep Metal Mundus


Metal Mundus w sieci:
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Nawigacja
FORUM DYSKUSYJNE
WYSZUKIWARKA
Aktualnie online
Gości online: 6

Użytkowników online: 0

Łącznie użytkowników: 266
Najnowszy użytkownik: earthshine
Najnowsze Recenzje
SCHEMLISH - Die Hässlichen Kinder
KATAKLYSM - Heaven's Venom
HAMLET - La Puta y el Diablo
IRON MAIDEN - The Final Frontier
PINEAPPLE THIEF - Someone Here Is Missing
THE FINAL HARVEST - The End
WHITE WIZZARD - Over The Top
DWEEZIL ZAPPA - Return Of The Son Of...
NON OPUS DEI - Eternal Circle
RUINS - Front The Final Foes
SLAYER - Live Intrusion
NEOLITH - Individual Infernal Idimmu
INFESTUS - Chroniken des Ablebens
KARNATAKA - The Gathering Light
KAIPA - In The Wake Of Evolution
SCORPIONS - Sting In The Tail
AMORPHIS - Forging The Land Of Thousand Lakes
GRAVE - Burial Ground
ABARAX - Blue Moon
PESTILENTIAL SHADOWS - In Memoriam, III Omen
Ostatnie Wywiady
BEHEMOTH (Nergal)
THESIS (Jan Kaliszewski)
PIGFACE BEAUTY
TUTAJ (Bartosz Nazaruk)
FIFTY FOOT WOMAN (Dominik Stachyra)
PIOTR ZYSIK
COCHISE (Wojciech Napora)
TRANSATLANTIC (Roine Stolt)
MOANAA (Marcel)
QUIET THINGS THAT NO ONE NEVER KNOWS (Konrad Knutej)
LESSDRESS (Paweł Nowakowski)
Relacje z koncertów
BRUTAL ASSAULT - Twierdza Josefov/Czechy
SUWAŁKI BLUES FESTIWAL - Suwałki
PORCUPINE TREE - Toya / Łódź
MASTERS OF ROCK - Vizovice/ Czechy
ROCK NA BAGNIE - Strękowa Góra
EUROPE - Plac Defilad / Warszawa
SONISPHERE FESTIVAL - Lotnisko Bemowo / Warszawa
ŁYDKA GRUBASA, PROJEKT X - Metal Cave/ Warszawa
AC/DC, Dżem - Lotnisko Bemowo / Warszawa
Robert KANAAN - Radio Pik/Bydgoszcz

więcej relacji
Artykuły
'ZACOFANI' GÓRĄ!
DZIESIĘĆ KONCERTÓW, KTÓRE WSTRZĄSNĘŁY ŚWIATEM
MŁODY ZRZĘDA - Kupa w eterze
MŁODY ZRZĘDA - Jak ja nie cierpię Smerfów!
PODSUMOWANIE ROKU 2009
Biografie
RAMMSTEIN - Dobra kultura rowija się sama
WILD DOGS - czyli o rozmienianiu się na drobne
THE BEATLES - Biografia cz.II
Polecamy koncerty:











Copyright © 2007-2009 Metal Mundus